niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 6 " Wspaniała więź "

 Kiedy ogarnęłam swoje myśli , wróciłam na lekcje. Nie chciałam się załamywać tą sytuacją . Postanowiłam być twarda. Wyszłam z pokoju ze spakowaną torbą . Właśnie zaczynała się lekcja matematyki. Nie widziałam Annie , więc podeszłam do Frances , mojej współlokatorki. Siedziała bardzo podenerwowana i wyglądała na spiętą. Oczywiście zajęła miejsce w ostatniej ławce , aby nie była zauważalna. Jak zwykle wyglądała pięknie. W pewnym momencie spojrzała na mnie i od razu stałą się bardziej pogodna, szczęśliwa.
- O cześć Tessa. Stało się coś ? Dlaczego nie było cię na poprzedniej lekcji ? Martwiłam się o Ciebie. 
W jej oczach było widać troskę. O mnie. Znamy się od niedawna , a już czuję od niej wspaniałą więź. Przyjaźni. Czy to w ogóle możliwe?
- Możemy pogadać o tym później ? Na razie nie chcę o tym rozmawiać. 
- Dobrze, rozumiem to. Cokolwiek się stało. Teraz będzie długa przerwa , to pójdziemy razem na obiad .
Poczułem zrozumienie i wielką ulgę , że nie muszę teraz o tym rozmawiać. To wiele dla mnie znaczy. Czasami trzeba pewne rzeczy przemilczeć , albo poczekać na odpowiedni moment , aby o tym pogadać. 
- Ok. A gdzie Annie ? 
- Poszła cię szukać . Bardzo się zmartwiła. Ja też chciałam cię szukać , ale Annie postanowiła , że zrobi to sama. 
Jednak Annie też mnie polubiła. Co one we mnie widzą? Tak szybko mi zaufały . Nasza więź jest nierozerwalna. Mam nadzieję , że Frances też zaprzyjaźni się w tą wariatką Annie . Może w końcu przestanie być aż tak nieśmiała. Może pomożemy sobie nawzajem. 
- Mam nadzieję , że szybko wróci. 
W jej oczach widziałam blask. Coś ją jeszcze gryzło. Minutę później zapytała : 
- Mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie ? 
- No pewnie. Ale to już ostatnie. 
- Czy byłaś w tym czasie z Ericem ? Bo go też nie było , ale uznaliśmy , że to normalnie jak na niego. A wiesz ty jesteś nowa w tej szkole i mogłaś się zgubić czy coś. 
Trochę posmutniałam przypominając sobie co wtedy się wydarzyło. Po chwili milczenia odpowiedziałam tylko : 
- Tak. 
Zaczęłam spoglądać w stronę tablicy , bo nauczycielka już przyszła i zaczęła prowadzić lekcję .Frances dodała tylko : 
- To dobrze myślałam. 

*****

Lekcja minęła spokojnie , dostałam nawet piątkę za rozwiązanie najtrudniejszego przykładu. Jestem genialna i wiem o tym. Powinnam się zająć nauką , a nie tymi wszystkimi trudnymi sprawami. Mam na myśli oczywiście chłopaków. .
Nadal nie widziałam Annie. Ciekawe gdzie może być? No cóż kiedyś się znajdzie. Poszłam wraz z Frances do stołówki , gdzie czekał na nas obiad. Jestem ciekawa , czy będzie mi smakować , jestem trochę wybredna , jeśli chodzi o obiady. Zajęłyśmy wolny stolik . Spojrzałam na swój talerz. Był  tam pieczony kurczak , zapiekane ziemniaki i surówka. Zagadnęłam do Frances , która zaczęła już jeść :
- Oni chcą nas tym utuczyć , czy co ?
- Nie martw się , to w gruncie rzeczy jest mało kaloryczne. Jak zobaczysz ile ćwiczeń robimy na wfie , to lepiej to zjedz , bo nic z ciebie nie zostanie.
Mówiąc to , uśmiechała się do mnie. Odwzajemniłam to , ale czekałam na najgorsze. Po kilku kęsach obiadu , Frances siedziała niepokojąco. Wiem co chciała zrobić. Zapytać mnie o tamto.
- Dobra Frances , teraz ci opowiem. Wiem , że przytłacza Cię to.
- Dzięki , że chcesz mi zaufać. To opowiedz mi na ucho , szeptem , ok ?
- No pewnie.
Gdy skończyłam szeptać , zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Frances była trochę zdziwiona , przestraszona ale też wkurzona.
- Co za gnojek z niego ! Ja mu tu dam dobierać się do ciebie ! Gdzie on w ogóle jest ?
- Ciszej Frances , chcesz ,żeby wszyscy usłyszeli ?
- Ojej , przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Nigdy jej takiej nie widziałam . Teraz wiem jak działają na nią emocje. Tak samo jak na mnie i innych ludzi.
Ale widać było , że zrobiło jej się trochę głupio. W sumie , to miała rację , gdzie jest Eric ? Będę musiałą z nim kiedyś pogadać. W końcu musimy poćwiczyć do przedstawienia.
Nagle poczułam czyjęs ręce na swoich oczach. Ulżyło mi gdy usłyszałam głos :
- Zgadnij kto to , Tesso.
- To ty Annie ?
- Tak to ja !
- Cieszę się że cię widzę !
Wstałam z krzesła i przytuliłam się do niej . Brakowało mi jej , a nie minęło tak dużo czasu.
- To opowiedz mi może , gdzie ty byłaś ?! Wiesz jak się martwiłam !
- To nie moja wina.... Może Frances ci o tym opowie ? Ja nie mam na to siły .
Annie widocznie nie była zadowolona tym pomysłem , bo wolała by to pewnie usłyszeć ode mnie, ale zgodziła się. Usłyszałam cichutki głos z tyłu :
- A czemu ja mam opowiedzieć ? Też mi się ciężko o tym mówi.
- Frances , proszę . - odpowiedziałam.
- No dobra .. Chodź Annie , opowiem ci na ucho.
Anastasia zrobiła dziwną minę , ale uśmiechnęła się i usiadła obok Frances..
 Wkrótce jej uśmiech zniknął z twarzy .Moja przyjaciółka teraz kipiała złością , ale też wydawała się zadowolona.




1 komentarz: