niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 4 - " O szkole i nie tylko "

- No dobra Tesso , o czym mam zacząć ?
- Może o nauczycielach i lekcjach ?
- Omg, no dobra. Zapewne poznałaś już wicedyrektorkę. Jest nauczycielką francuskiego. Spoko babka, mówię Ci. Na jej lekcjach można wszystko. A jej testy na koniec miesiąca są bardzo łatwe. Wystarczy raz spojrzeć w zeszyt i umiesz całe. Przejdźmy teraz do Pana Yellowa. Uczy biologii. Jego lekcje czasami są ciekawe , ale to zależy. Tak a oko to ma 40 lat. Dość przystojny ,ale gdy coś nabroisz , to okropnie się wścieka. Doświadczyłam to na własnej skórze. Okropieństwo. Powinnam też opowiedzieć ci o pani Willow. Uczy nas wierszy i takie tam .Nie lubię tych lekcji. Fajne jest tylko to , że robimy co miesiąc występy teatralne. Szkoda , że role są na losy. Ale nauczycielka jest bardzo miła. Teraz najgorsze - historia. Tutaj będziesz miała conajmniej o jedną ocenę niżej. To najbardziej wymagający nauczyciel jakiego znam. Lepiej z nim nie zadzierać.
I w tej właśnie chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra na dzisiaj koniec. Chodźmy na lekcje.
Gwałtownie wstałam z miejsca i wyznałam :
- Muszę iść do pokoju po plan lekcji. Nie wiem co mam i w jakiej sali.
- Ja już go znam na pamięć. Chodź mamy teraz razem lekcje.
- Wiesz o mnie więcej niż ja sama.
Szłyśmy przez długi korytarz , gdzie było pełno różnych drzwi. Sama bym się pogubiła. W milczeniu doszłyśmy do sali . Teraz francuski. Mam nadzieję , że zabłysnę wiedzą już na pierwszej lekcji.
- Chodź Tessa usiądzmy tutaj. Najlepsze miejsca.
Annie puściła do mnie oczko. Zgodziłam się. A co miałam jej odpowiedzieć ?
Usiadłam wygodnie. Dopiero teraz zauważyłam , że nie mam ze sobą książek i zeszytu.
- Annie ? Płożysz książkę na środku i pożyczysz mi kartkę ?
- No pewnie. Ale pamiętaj , żeby następnym razem zabrać książki haaha.
Trochę się zawstydziłam. Ta szkoła chyba źle na mnie działa. Wogóle tu nie myślę co robię.
- Mam nadzieję , że to się już nie wydarzy. Dzięki.
- Emm, Tessa zapomniałam ci coś powiedzieć.
- Co ?
- Mam taki głupi zwyczaj , że żuję gumę cały czas. Może to cię trochę wkurzać.Już wiele ludzi przestało się ze mną zadawać z tego powodu.
- Możesz robić co chcesz. Cieszę się , że jesteśmy przyjaciółkami.
Uśmiechnęłam się do niej , bo była trochę smutna. Szybko zmieniła humor, gdy ją przytuliłam .
Robiąc to zauważyłam Erica. Usiadł w ławce obok.
- Hmm... Annie mam pytanie .
- Tak?
- Kim jest Eric Valley ?
- O dobrze , że pytasz. Jest najpopularniejszym i najprzystojniejszym chłopakiem w naszej szkole. Niestety ma dziewczynę. Skąd wiesz jak on się nazywa ? - nie kryła przy tym zdziwienia.
- A no wiesz, rano się spotkaliśmy w dość hmm nietypowej sytuacji. Opowiem ci po lekcji.
- Jestem bardzo ciekawa.
Nauczycielka już przyszła na lekcje.
- o dzisiaj tylko spóźniła się trzy minuty . Zawsze przychodzi conajmniej pięć minut później. - szepnęła mi na ucho Annie.
- A tak wogóle Eric też się zawsze spóźnie bez wyjatku. Ciekawe czemu akurat dzisiaj był przed czasem. ? Dziwne.
- Nie wiem czemu. Ale teraz zajmijmy się lekcją , ok ?
- No dobra , dobra uczennico bez książek.
- Oj cicho bądź.
Lekcja minęła mi dość szybko. Od czasu do czasu zerkałam na Erica. Uśmiechnął się do mnie. Trochę to mnie rozproszyło. Wstyd mi za tamto spotkanie. Ale chociaż mam wymówkę , żeby się drugi raz z nim spotkać - jego mundurek. Na samą myśl ogarnęła mnie radość .Zaraz , zaraz , co ja sobie wyobrażam ? On ma dziewczynę , a wtedy spotkałam się z nim przypadkiem . Jestem głupia.
- Tessa , słyszysz mnie ?  - poczułam szturchnięcie w ramię.
- Co ? - odpowiedziałam .
- Trochę przymuliłaś pod koniec lekcji. Niedawno dzwonił dzwonek , a ty nie reagowałaś.
- Przepraszam , zamyśliłam się.
- Pakuj się i idziemy ..
Wyszłyśmy z sali , gdy nagle usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się - tam stał Eric. Powiedziałam Annie , że zaraz do niej dołącze.
- Hej Tessa.
- O znowu się spotykamy
- Jak tam ? Podoba ci się tutaj ? Może oprowadzić cię po szkole ?
- Taak podoba mi się . Nawet. W sumie to jeszcze nie wiem. A sorry , ale moja przyjaciółka mnie oprowadzi dzisiaj po popołudniu. Chyba muszę już iść na lekcję . Pa Eric!
Zaczęłam biec w stronę przyjaciółki. Czemu spławiłam go ? Przecież mogliśmy się zaprzyjaźnić czy  coś ...
Oj dobra nieważne .
- Ał , moja głowa !
Zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Nie wyglądała na miła.
- Uważaj jak chodzisz!
- Sama uważaj , chodzisz z głową w chmurach jak jakaś idiotka! - odburknęła
Nie miałam zamiaru się nią przejmować. Poszłam dalej.
Zauważyłam Frances. Podbiegłam do niej i ja przytuliłam.
- Hej Frances , gdzie ty byłaś rano ? Chyba cię zgubiłam.
- Myślałam , że już zeszłaś na dół i nie poczekałaś na mnie. Przepraszam. - odpowiedziała bardzo cicho i nieśmiało.
- W porządku nic się nie stało. Chodź zapoznam cię z moją przyjaciółką . Ma na imię Anastasia , mów do niej Annie.
- Ale ja nie lubię poznawać nowych ludzi. Lepiej pójdę na lekcje.
- No dobra jak chcesz. Może innym razem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz