środa, 12 lutego 2014

Rozdział 1 - Chariton

- Tak właśnie zadecydowałam , mamo. 
- Ale kochanie to daleko.
- To bardzo dobre liceum i jeszcze studia są do tego tam ! Mamo musisz się zgodzić. Przecież chcesz , abym miała dobrą przyszłość. 
- Na pewno chcesz iść na internat ?
- Tak , mamo . Tak bardzo chcę. 
-No dobrze. Jutro pojedziesz tam. Wysyłam dzisiaj papiery . Od razu cię przyjmą więc nie masz się czym martwić. 
- Dzięki ,idę się pakować.
Wyciągnęłam z szafy największą walizkę i jeszcze jedną torbę. Tego mi było trzeba. Przeprowadzki w inne miejsce. Moje ubrania są beznadziejne. No , ale coś trzeba włożyć do tej torby. Ciekawe jakie wymagania mają w tej szkole ... Wszystkiego dowiesz się jutro Tesso. Jesze muszę spakować moje książki. Te najważniejsze . Jeszcze parę kosmetyków , ładowarkę , mp3 , laptopa i parę innych potrzebnych rzeczy. 
Pakowałam te rzeczy do wieczora. Potem musiałam iść spać. Następny dzień zapowiada się bardzo ciekawie. 
Mama obudziła mnie o 3.00 w nocy. 
- Córeczko przyjęli cię do szkoły. Musimy już jechać ! 
- Już ?!
- Tak , dojeżdża się tam w 16 godzin ! 
- Dobre idę się ubrać , wezmę telefon i mogę ruszać. 
- Właśnie taka drobna porada. Napisali mi , że nie masz niczego brać ze sobą. Tam wszystko będzie. 
- Ale telefonu też nie mogę ? 
- Nie. 
- No dobra. 
Ubrałam się i poszłam z mamą do samochodu . 
Ta podróż była długa i męcząca. Sapałam połowę drogi. Od czasu wypadku bałam się jeździć samochodem , no ale trudno jak trzeba to trzeba. 
- Mamo wzięłaś dzisiaj wolne dla mnie ?
- Tak ,kochanie oczywiście. To ważny dzień dla ciebie .
- Dziękuje 
- O zobacz dojeżdżamy na miejsce ! To miejscowość Chariton. 
- Ale tu pięknie. 
Normalnie szczęka mi opadła gdy zobaczyłam to miejsce. Moja mam też była w niezłym szoku . 
Wielka brama do "szkoły" otworzyła się. To był zamek , willa , nie wiem jak to opisać. Taki nowoczesny budynek . Kolor nieba , duże okna , widać było przez nie uczniów. Drzwi były trzymetrowe. Weszłyśmy do środka. Niektóre ściany były przezroczyste, inne w kolorze turkusowym. Skierowałyśmy się do pokoju dyrektorki . Dobrze, że były dość blisko tak to byśmy nigdy tam nie trafiły. 
Moja mam zapukała. 
- Proszę wejść. 
- Dzień dobry , to moja córka Tessa.
 Ten gabinet był dość dziwny. Ta babka ma chyba obsesje na punkcie zwierząt. Obrazy z kotami , figurki psów na kominku , już nie mówiąc o jej pięknym skórzanym fotelu , który zapewne był bardzo wygodny. 
- Witaj Tesso w naszej szkole. Mam nadzieję , że ci się tutaj spodoba. 
- Też mam nadzieję , proszę pani. 
- Jak zapewnie pani czytała u nas w szkole rok szkolny już zaczął się miesiąc temu . 
- Tak , wiem , dlatego przyjechałyśmy natychmiast. Prawda córeczko?
Trochę się zamyśliłam. Patrzyłam na ogromnego kaktusa na oknie i pięknych złotych firankach. 
- Tak , mamo. 
- Dobrze Tesso , pora pożegnać się z mamą. Nasza wicedyrektorka oprowadzi cię po szkole. Jest to również nauczycielka od francuskiego. W swoim pokoju  znajdziesz wszystkie potrzebne rzeczy i regulamin szkoły , który jest bardzo ważny. 
Wyszłyśmy z gabinetu. 
Przyuliłam się mocno do mamy i wyszeptałam :
- Trzymaj się , życzę ci szczęścia. 
- Oj córeczko kocham cię.
- Ja też cię kocham mamo. 
- To pa !
- Pa! 
Weszła do samochodu i odjechała. Pomachała mi na pożegnanie . Tak zaczęła się moja historia w tej szkole. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz