niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 6 " Wspaniała więź "

 Kiedy ogarnęłam swoje myśli , wróciłam na lekcje. Nie chciałam się załamywać tą sytuacją . Postanowiłam być twarda. Wyszłam z pokoju ze spakowaną torbą . Właśnie zaczynała się lekcja matematyki. Nie widziałam Annie , więc podeszłam do Frances , mojej współlokatorki. Siedziała bardzo podenerwowana i wyglądała na spiętą. Oczywiście zajęła miejsce w ostatniej ławce , aby nie była zauważalna. Jak zwykle wyglądała pięknie. W pewnym momencie spojrzała na mnie i od razu stałą się bardziej pogodna, szczęśliwa.
- O cześć Tessa. Stało się coś ? Dlaczego nie było cię na poprzedniej lekcji ? Martwiłam się o Ciebie. 
W jej oczach było widać troskę. O mnie. Znamy się od niedawna , a już czuję od niej wspaniałą więź. Przyjaźni. Czy to w ogóle możliwe?
- Możemy pogadać o tym później ? Na razie nie chcę o tym rozmawiać. 
- Dobrze, rozumiem to. Cokolwiek się stało. Teraz będzie długa przerwa , to pójdziemy razem na obiad .
Poczułem zrozumienie i wielką ulgę , że nie muszę teraz o tym rozmawiać. To wiele dla mnie znaczy. Czasami trzeba pewne rzeczy przemilczeć , albo poczekać na odpowiedni moment , aby o tym pogadać. 
- Ok. A gdzie Annie ? 
- Poszła cię szukać . Bardzo się zmartwiła. Ja też chciałam cię szukać , ale Annie postanowiła , że zrobi to sama. 
Jednak Annie też mnie polubiła. Co one we mnie widzą? Tak szybko mi zaufały . Nasza więź jest nierozerwalna. Mam nadzieję , że Frances też zaprzyjaźni się w tą wariatką Annie . Może w końcu przestanie być aż tak nieśmiała. Może pomożemy sobie nawzajem. 
- Mam nadzieję , że szybko wróci. 
W jej oczach widziałam blask. Coś ją jeszcze gryzło. Minutę później zapytała : 
- Mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie ? 
- No pewnie. Ale to już ostatnie. 
- Czy byłaś w tym czasie z Ericem ? Bo go też nie było , ale uznaliśmy , że to normalnie jak na niego. A wiesz ty jesteś nowa w tej szkole i mogłaś się zgubić czy coś. 
Trochę posmutniałam przypominając sobie co wtedy się wydarzyło. Po chwili milczenia odpowiedziałam tylko : 
- Tak. 
Zaczęłam spoglądać w stronę tablicy , bo nauczycielka już przyszła i zaczęła prowadzić lekcję .Frances dodała tylko : 
- To dobrze myślałam. 

*****

Lekcja minęła spokojnie , dostałam nawet piątkę za rozwiązanie najtrudniejszego przykładu. Jestem genialna i wiem o tym. Powinnam się zająć nauką , a nie tymi wszystkimi trudnymi sprawami. Mam na myśli oczywiście chłopaków. .
Nadal nie widziałam Annie. Ciekawe gdzie może być? No cóż kiedyś się znajdzie. Poszłam wraz z Frances do stołówki , gdzie czekał na nas obiad. Jestem ciekawa , czy będzie mi smakować , jestem trochę wybredna , jeśli chodzi o obiady. Zajęłyśmy wolny stolik . Spojrzałam na swój talerz. Był  tam pieczony kurczak , zapiekane ziemniaki i surówka. Zagadnęłam do Frances , która zaczęła już jeść :
- Oni chcą nas tym utuczyć , czy co ?
- Nie martw się , to w gruncie rzeczy jest mało kaloryczne. Jak zobaczysz ile ćwiczeń robimy na wfie , to lepiej to zjedz , bo nic z ciebie nie zostanie.
Mówiąc to , uśmiechała się do mnie. Odwzajemniłam to , ale czekałam na najgorsze. Po kilku kęsach obiadu , Frances siedziała niepokojąco. Wiem co chciała zrobić. Zapytać mnie o tamto.
- Dobra Frances , teraz ci opowiem. Wiem , że przytłacza Cię to.
- Dzięki , że chcesz mi zaufać. To opowiedz mi na ucho , szeptem , ok ?
- No pewnie.
Gdy skończyłam szeptać , zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Frances była trochę zdziwiona , przestraszona ale też wkurzona.
- Co za gnojek z niego ! Ja mu tu dam dobierać się do ciebie ! Gdzie on w ogóle jest ?
- Ciszej Frances , chcesz ,żeby wszyscy usłyszeli ?
- Ojej , przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Nigdy jej takiej nie widziałam . Teraz wiem jak działają na nią emocje. Tak samo jak na mnie i innych ludzi.
Ale widać było , że zrobiło jej się trochę głupio. W sumie , to miała rację , gdzie jest Eric ? Będę musiałą z nim kiedyś pogadać. W końcu musimy poćwiczyć do przedstawienia.
Nagle poczułam czyjęs ręce na swoich oczach. Ulżyło mi gdy usłyszałam głos :
- Zgadnij kto to , Tesso.
- To ty Annie ?
- Tak to ja !
- Cieszę się że cię widzę !
Wstałam z krzesła i przytuliłam się do niej . Brakowało mi jej , a nie minęło tak dużo czasu.
- To opowiedz mi może , gdzie ty byłaś ?! Wiesz jak się martwiłam !
- To nie moja wina.... Może Frances ci o tym opowie ? Ja nie mam na to siły .
Annie widocznie nie była zadowolona tym pomysłem , bo wolała by to pewnie usłyszeć ode mnie, ale zgodziła się. Usłyszałam cichutki głos z tyłu :
- A czemu ja mam opowiedzieć ? Też mi się ciężko o tym mówi.
- Frances , proszę . - odpowiedziałam.
- No dobra .. Chodź Annie , opowiem ci na ucho.
Anastasia zrobiła dziwną minę , ale uśmiechnęła się i usiadła obok Frances..
 Wkrótce jej uśmiech zniknął z twarzy .Moja przyjaciółka teraz kipiała złością , ale też wydawała się zadowolona.




środa, 19 lutego 2014

Rozdział 5 " Główna rola źle wróży "

 Skoro Frances nie chciała nowych znajomości , to co ją będę zmuszać ...
- Hej Annie !
- No cześć , jak tam rozmowa z Ericem ?
Puściła mi oczko.
- A no wiesz , musiałam go spławić ...
- Co ? Jaka ty głupia jesteś , takiego ładnego i fajnego chłopaka ?
- No wiesz , prawie zaczęłam się jąkać. Zaproponował mi , że oprowadzi mnie po szkole ... Ale ja powiedziałam , że ty to zrobisz
Annie zaczęła myśleć. Pewnie ma jakiś pomysł . Wyjęła gumę do żucia i otworzyła nową paczkę gum.
- Chcesz jedną ?
- Nie dzięki .
- Wiesz co ? Mam pomysł. Pójdziesz do tego swojego kochasia i powiesz mu , że ja nie mogę cię oprowadzić , bo .... muszę się pouczyć, a ty bardzo chcesz dzisiaj odwiedzić szkołę . Co ty na to ?
- Nie głupi ten pomysł . Mogę spróbować. Aha jak coś to on mi się nie podoba , nie zakochałam się w nim , jasne ?
- No dobra , ja i tak wiem swoje. ...
- On ma już dziewczynę po za tym .
- No , ale zawsze może ją zmienić .
Zanim zdążyłam coś powiedzieć weszłyśmy do sali , gdzie mieliśmy następną lekcję . Zajęłyśmy miejsca z tyłu. Zaczęła się lekcja , gdzie omawia się wiersze i tym podobne jak to stwierdziła Annie. Lubię wiersze , zawsze dobrze mi szło z rozumowaniem ich . Ciekawe jak to jest w tej szkole.
- Dzień dobry ! - przywitała nas ładnie wyglądająca i całkiem przyjemna nauczycielka.
Swoje kręcone , ciemne włosy kryła za niebieską duża chustą związaną w opaskę. Chyba jako jeden z niewielu nauczycielek w tej szkole nosiła zwiewną długą sukienkę w kolorowe kwiaty. Może to świadczyć o jej pogodnym nastawieniu do życia. Wiem , że ludzi nie określa się po wyglądzie , ale patrząc na tą kobietę...
- To jest naprawdę miła nauczycielka mówię Ci .
- To dobrze.
- O zobaczcie ! Do naszej klasy doszła nowa uczennica. Jak masz na imię ? - zwróciła się do mnie .
Wstałam i przedstawiłam się.
- Nazywam się Tessa Naymitch .
- Miło Cię poznać Tesso , a teraz możesz już usiąść .
Miałam wrażenie , że teraz wszyscy na mnie patrzą. To było nieprzyjemne. Nie lubię , gdy ktoś zwraca na mnie uwagę.
- Dzisiaj będziemy losować role do przedstawienia . Ktoś chętny? Może nasza nowa uczennica wylosuje pierwsza ?
Nauczycielka podeszła do mnie z woreczkiem pełnych kartek . Były w różńych kolorach , więc wybrałam mój ulubiony kolor. Niebieski. Gdy przeczytałam kartkę zabrakło mi dechu w piersiach. Po prostu zamarłam . Annie wyglądała na podekscytowaną . Łatwo jej mówić.
- Kogo wylosowałaś Tesso ? - zapytała pogodna kobieta
- Lotta - odpowiedziałam najciszej jak się dało .
- Co ?! - krzyknęła jakaś blondynka z przodu
- To ja mam główne role , zawsze tak jest !
- Oh , Rose przestań zaraz będzie twoja kolej
- To niesprawiedliwe ! Ona nie będzie grała Lotty !
- Zgadzam się z nią , nie powinnam grać tej roli - odpowiedziałam .
- Ależ dziewczynki nie zgadzam się z Wami ! Tessa wylosowała i to ona będzie grała główną rolę. Postanowione.
A już miałam nadzieję , że uda mi się tego ominąć . Jednak się nie udało . Szkoda.
- Ale się cieszę , że będziesz grała Lottę ! W końcu to cierpienia młodego Wertera. , niesamowita historia o niespełnionej miłości.
- Taa i to ja będę tą miłością , dzięki za pocieszenie .
- Zawsze do usług. Posłuchajmy , kto będzie twoim Werterem.
- Dobrze , już wybrane osoby wylosowały swoje role. Zaraz Wam przeczytam .
 Tessa zagra Lottę , Wertera zagra Eric , Max zagra Alberta , Panna von B to Katlyn , Parobka zagra Will ........
Prawie się zakrztusiłam . Jak to Wertera ma zagrać Eric ? Ja tam się będę stresować przez niego .
- Tessa słyszałaś ? Hahaha twój kochany Werter.
- Tak słyszałam i to za dobrze. A kto to jest Katlyn ?
- To tamta dziewczyna , siedzi o tam w rogu , zawsze jest smutna i przygnębiona. Przynajmniej na taką wygląda.
- Aha , ja już wiem co to za dziewczyna. "Spotkałyśmy się " na korytarzu. Popchnęłam ją i ona nie była zbyt miła.
- A czego można się było po niej spodziewać ....
- A ty co będziesz robić , gdy nie masz roli ? - zapytałam zaciekawiona.
- A no wiesz , będę szykować stroje , makijaże , wygląd scen i takie tam . Reszta też to będzie robić. Pewnie pani już wcześniej napisała co będziecie mówić i robić na scenie , więc nie martw się . Ona ma głowę do takich rzeczy. A jeśli chodzi o tą sztukę , to jest trudno no bo jak z listów Wertera zrobić to na role? Tylko ta nauczycielka tak potrafi .
Gdy wreszcie spokojnie usiadłam , zauważyłam Erica uśmiechnął się do mnie. Wcześniej go nie zauważyłam . Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam się w drugą stronę.
Pod koniec lekcji poszliśmy po nasze role . Annie poszła już pod salę , gdzie mieliśmy mieć następną lekcję. Napisała mi na kartce numer sali. Mam nadzieję , że trafię na miejsce .
Niespodziewanie Eric znalazł się obok mnie.
- Cześć , moja Lotto . - uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Nie wygłupiaj się , nie chcę w ogóle tej roli .
- Ja mam gorzej , bo mam więcej tekstu.
- Zaraz się przekonamy.
Nauczycielka podała nam kartki z rolami i nie mogłam uwierzyć !
- Czemu tak dużo ?
- To będzie wielkie przedstawienie ! - odpowiedziała uradowana kobieta.
Czułam się załamana . Nie dam rady się tego nauczyć. Nie mam mowy.
- Nie martw się , mam pocieszenie. Ja się muszę nauczyć dwa razy tyle .
- No i dobrze Ci tak. - powiedziałam z zadowoleniem
- Może i tak ...
Szliśmy razem w stronę sali. Nadal nie wyobrażam sobie naszych prób. Oczywiście musi być scena , gdzie on mnie będzie całował , ale ja mam go później  odepchnąć. Ciekawe ile takich prób będzie ...
- O czym myślisz ?
- Jaa ?! O niczym ważnym ...
- Myślałem , że rozmyślasz o naszych próbach . Też się nad tym zastanawiam . Czy dam sobię radę w roli Wertera i w tych scenach romantycznych ...
 - Na pewno świetnie ci pójdzie. Martwię się o siebie. Jestem dość nieśmiała i nie umiem grać w przedstawieniach. Ogromna trema i całą się trzęsę.
- Nie martw się tym. Pomogę Ci jakoś.
- Dzięki. Gdzie jest ta sala ? No świetnie zgubiłam się , a myślałam , że ty znasz drogę ....
- Ależ ja znam drogę do sali .
- To mnie zaprowadź.
- Poczekaj chwilę.
- Na co ?
- Zobaczysz .
Poczekałam z nim chwilę. A co miałam robić ? Nic mi chyba nie groziło ..
Dzwonek zadzwonił na lekcję . Byłam podenerwowana , bo spóźnimy się na lekcję. Nigdy to mi się dotąd nie trafiło.
- Co chcesz zrobić ? Już powinniśmy iść.
- Poczekaj jeszcze chwilę , zaraz tu powinna przyjść.
- Kto ?
- Moja dziewczyna.
- To ja może pójdę ?
- Nie , zostań.
- Okej.
Zaczęłam kręcić w dłoniach gumkę do włosów. Strasznie mi się nudziło.
- Rose , zaczekaj !
- O hej , co u ciebie kochanie ?
Odwróciłam się w ich stronę. To trochę zabolało . Ale zaraz, zaraz coś było nie tak.
Próbowała go pocałować , ale on ją odepchnął. Serce podpowiadało mi , że mu chodzi o mnie , ale rozum uświadomił mi , że to niemożliwe. Nie mogłabym z nim być , dlatego , że zerwał ze swoją dziewczyną. To byłoby nie fair.
- Już wszystko załatwiłem .
- Co załatwiłeś ?
- Zerwałem z moją dziewczyną. Już dawno powinienem to zrobić , ale nie miałem odwagi.
- Idziemy na lekcje ?
- A po co ? I tak jesteśmy spóźnieni.- nie podobało mi się jego spojrzenie.
- To w takim razie idę sama. Cześć.
Ruszyłam w stronę jakiś sal. Szczerze , to nie wiedziałam , gdzie mam iść.Poczułam czyjąś rękę na ramieniu.
- Tesso , nie uciekaj.
Odwróciłam się do niego . Nim zdążyłam coś zrobić lub powiedzieć on ścisnął mnie mocno i pocałował w usta. Nigdy się nie całowałam. Nie mogłam się uwolnić z jego uścisku. Czy to możliwe , że on się we mnie zakochał ? Niee , raczej nie. Jestem brzydka i nosze okulary. A jednak mnie całuje. Nie wiedziałam , że to takie przyjemne uczucie.
Ten pocałunek trwa już długo.
- Chodź za mną tam będziemy bezpieczni.
Czułam się jak w transie. Jakby mnie zahipnotyzował. Poszłam za nim. Trafiliśmy do męskiego kibla.
Znowu mnie przycisnął do siebie. Zaczęliśmy się znowu całować . Jego ręka powędrowała tam gdzie nie powinna . Przypomniałam sobie faceta mojej mamy, kiedy się do mnie dobierał .
- Puść mnie !
- Ale dlaczego ? Przecież ci się podobało .
- Nie ! Wcale mi się to ie podobało. Nie powinieneś tego robić.
Miałam łzy w oczach . Wybiegłam z tamtąd i pobiegłam tam gdzie wiedziałam - do swojego pokoju. Nie byłam w stanie iść na lekcję.



niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 4 - " O szkole i nie tylko "

- No dobra Tesso , o czym mam zacząć ?
- Może o nauczycielach i lekcjach ?
- Omg, no dobra. Zapewne poznałaś już wicedyrektorkę. Jest nauczycielką francuskiego. Spoko babka, mówię Ci. Na jej lekcjach można wszystko. A jej testy na koniec miesiąca są bardzo łatwe. Wystarczy raz spojrzeć w zeszyt i umiesz całe. Przejdźmy teraz do Pana Yellowa. Uczy biologii. Jego lekcje czasami są ciekawe , ale to zależy. Tak a oko to ma 40 lat. Dość przystojny ,ale gdy coś nabroisz , to okropnie się wścieka. Doświadczyłam to na własnej skórze. Okropieństwo. Powinnam też opowiedzieć ci o pani Willow. Uczy nas wierszy i takie tam .Nie lubię tych lekcji. Fajne jest tylko to , że robimy co miesiąc występy teatralne. Szkoda , że role są na losy. Ale nauczycielka jest bardzo miła. Teraz najgorsze - historia. Tutaj będziesz miała conajmniej o jedną ocenę niżej. To najbardziej wymagający nauczyciel jakiego znam. Lepiej z nim nie zadzierać.
I w tej właśnie chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra na dzisiaj koniec. Chodźmy na lekcje.
Gwałtownie wstałam z miejsca i wyznałam :
- Muszę iść do pokoju po plan lekcji. Nie wiem co mam i w jakiej sali.
- Ja już go znam na pamięć. Chodź mamy teraz razem lekcje.
- Wiesz o mnie więcej niż ja sama.
Szłyśmy przez długi korytarz , gdzie było pełno różnych drzwi. Sama bym się pogubiła. W milczeniu doszłyśmy do sali . Teraz francuski. Mam nadzieję , że zabłysnę wiedzą już na pierwszej lekcji.
- Chodź Tessa usiądzmy tutaj. Najlepsze miejsca.
Annie puściła do mnie oczko. Zgodziłam się. A co miałam jej odpowiedzieć ?
Usiadłam wygodnie. Dopiero teraz zauważyłam , że nie mam ze sobą książek i zeszytu.
- Annie ? Płożysz książkę na środku i pożyczysz mi kartkę ?
- No pewnie. Ale pamiętaj , żeby następnym razem zabrać książki haaha.
Trochę się zawstydziłam. Ta szkoła chyba źle na mnie działa. Wogóle tu nie myślę co robię.
- Mam nadzieję , że to się już nie wydarzy. Dzięki.
- Emm, Tessa zapomniałam ci coś powiedzieć.
- Co ?
- Mam taki głupi zwyczaj , że żuję gumę cały czas. Może to cię trochę wkurzać.Już wiele ludzi przestało się ze mną zadawać z tego powodu.
- Możesz robić co chcesz. Cieszę się , że jesteśmy przyjaciółkami.
Uśmiechnęłam się do niej , bo była trochę smutna. Szybko zmieniła humor, gdy ją przytuliłam .
Robiąc to zauważyłam Erica. Usiadł w ławce obok.
- Hmm... Annie mam pytanie .
- Tak?
- Kim jest Eric Valley ?
- O dobrze , że pytasz. Jest najpopularniejszym i najprzystojniejszym chłopakiem w naszej szkole. Niestety ma dziewczynę. Skąd wiesz jak on się nazywa ? - nie kryła przy tym zdziwienia.
- A no wiesz, rano się spotkaliśmy w dość hmm nietypowej sytuacji. Opowiem ci po lekcji.
- Jestem bardzo ciekawa.
Nauczycielka już przyszła na lekcje.
- o dzisiaj tylko spóźniła się trzy minuty . Zawsze przychodzi conajmniej pięć minut później. - szepnęła mi na ucho Annie.
- A tak wogóle Eric też się zawsze spóźnie bez wyjatku. Ciekawe czemu akurat dzisiaj był przed czasem. ? Dziwne.
- Nie wiem czemu. Ale teraz zajmijmy się lekcją , ok ?
- No dobra , dobra uczennico bez książek.
- Oj cicho bądź.
Lekcja minęła mi dość szybko. Od czasu do czasu zerkałam na Erica. Uśmiechnął się do mnie. Trochę to mnie rozproszyło. Wstyd mi za tamto spotkanie. Ale chociaż mam wymówkę , żeby się drugi raz z nim spotkać - jego mundurek. Na samą myśl ogarnęła mnie radość .Zaraz , zaraz , co ja sobie wyobrażam ? On ma dziewczynę , a wtedy spotkałam się z nim przypadkiem . Jestem głupia.
- Tessa , słyszysz mnie ?  - poczułam szturchnięcie w ramię.
- Co ? - odpowiedziałam .
- Trochę przymuliłaś pod koniec lekcji. Niedawno dzwonił dzwonek , a ty nie reagowałaś.
- Przepraszam , zamyśliłam się.
- Pakuj się i idziemy ..
Wyszłyśmy z sali , gdy nagle usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się - tam stał Eric. Powiedziałam Annie , że zaraz do niej dołącze.
- Hej Tessa.
- O znowu się spotykamy
- Jak tam ? Podoba ci się tutaj ? Może oprowadzić cię po szkole ?
- Taak podoba mi się . Nawet. W sumie to jeszcze nie wiem. A sorry , ale moja przyjaciółka mnie oprowadzi dzisiaj po popołudniu. Chyba muszę już iść na lekcję . Pa Eric!
Zaczęłam biec w stronę przyjaciółki. Czemu spławiłam go ? Przecież mogliśmy się zaprzyjaźnić czy  coś ...
Oj dobra nieważne .
- Ał , moja głowa !
Zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Nie wyglądała na miła.
- Uważaj jak chodzisz!
- Sama uważaj , chodzisz z głową w chmurach jak jakaś idiotka! - odburknęła
Nie miałam zamiaru się nią przejmować. Poszłam dalej.
Zauważyłam Frances. Podbiegłam do niej i ja przytuliłam.
- Hej Frances , gdzie ty byłaś rano ? Chyba cię zgubiłam.
- Myślałam , że już zeszłaś na dół i nie poczekałaś na mnie. Przepraszam. - odpowiedziała bardzo cicho i nieśmiało.
- W porządku nic się nie stało. Chodź zapoznam cię z moją przyjaciółką . Ma na imię Anastasia , mów do niej Annie.
- Ale ja nie lubię poznawać nowych ludzi. Lepiej pójdę na lekcje.
- No dobra jak chcesz. Może innym razem.


czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 3 - Pierwsze spotkanie

Obudziłam się z myślą , że jestem w domu. Wystraszyłam się , kiedy znalazłam się w innym miejscu.
- Gdzie ja jestem ?
- Jesteś w szkole Charitan . Nie pamiętasz?
- Aha , no tak.
- Chodźmy do łazienki weźmiemy prysznic. Weź ze sobą ręcznik i jakieś ubrania. Znajdziesz je w szafie.
Wstałam z łóżka. W lustrze zauważyłam , że moje włosy kręcą się we wszystkie strony. Wyglądałam beznadziejnie. Otworzyłam szafę i nie mogłam uwierzyć. Były tam mundurki , bielizna , ciepłe ubrania oraz pełno kosmetyków . Wzięłam to co potrzebne . Frances nawet rano wyglądała ładnie. Zazdroszczę jej.
Wyszłyśmy z pokoju i poszłyśmy w stronę łazienki. Naprawdę była ogromna. Mieściło się tam z 50 osób.
Nowoczesne prysznice i wszystko , co jest potrzebne. Umywalki złote , pięknie pachnące mydła. Normalnie marzenie. Nie czekając ani chwili weszłam pod prysznic. Bieliznę ułożyłam w środku prysznica , a ręcznik przewiesiłam nad sobą. Moje okulary położyłam przed prysznicem na specjalnej półce , żeby się nie zamoczyły. Odkręciłam gorącą  wodę i zamyśliłam się . Czy każdy myśli w takiej chwili o swoim życiu ? Mam nadzieję , że tak , bo jak nie to jestem jakaś dziwna. Nałożyłam na ręce trochę szamponu i pomasowałam sobie nim głowę. Pachniał kwiatami . Uwielbiam takie zapachy. Pomyślałam sobie o tym , że za 10 minut jest śniadanie. W kabinie był zegarek. Była 7:20. Pora kończyć te przyjemności. Sięgałam po ręcznik , lecz go nie wyczułam. I co teraz? Zostaje mi tylko ubrać bieliznę i poszukać ręcznika. Kto mógł mi go zabrać ? Gdzie moje okulary? Nie widzę ich nigdzie. Wyszłam z kabiny . Moje okulary spadły na ziemię i je nadepnęłam przez przypadek . No nie ... Jeszcze nie ma mojego ręcznika. Muszę koniecznie poszukać Frances.
- Frances ? Jesteś tutaj ?
Nikt nie odpowiadał. Każdy już jest pewnie na dole i je sobie śniadanie. Wyjdę na korytarz i poszukam kogoś. Otworzyłam drzwi i walnęłam kogoś prosto w nos.
- Nic ci się nie stało?
- Ała .. trochę boli , ale nie.
Przyjrzałam się uważnie i zauważyłam , że to wcale nie dziewczyna tylko jakiś chłopak. Jaka wtopa.
- Przepraszam za mój strój , ale ktoś mi ukradł ręcznik , a ja połamałam na dodatek moje okulary.
- W porządku. Masz dam ci mój mundurek przykryjesz się , żeby nie było ci zimno. Nie idziesz na śniadanie ?
- Nie mogę . Moja koleżanka ma klucz do pokoju , a ja nie pójdę o tak. Muszę iść do wicedyrektorki. Dziękuje za mundurek , ale jak ty pójdziesz? W samej koszuli?
- Pójdę z tobą do wicedyrektorki. Jeszcze się gdzieś zgubisz.
- Dziękuje. Oj gdzie moje maniery ! Nie przedstawiłam się . Jestem Tessa Naymitch i od wczoraj jestem uczennicą waszej szkoły.
- Miło mi. Ja jestem Eric Valley .
Poszliśmy w stronę pokoju wicedyrektorki. Czułam się trochę dziwnie. Nie wiem czy to przez to , że idę z jakimś chłopakiem i dał mi swój mundurek i widział mnie w samej bieliźnie , czy może to przez to , że już pierwszego dnia w szkole źle mi idzie. Chociaż to nie moja wina.
Zapukałam do drzwi.
- Proszę.
- Dzień dobry , proszę pani.
- O dzień dobry , a cóż to się stało?
- To długa historia.
- A ty Eric co tu robisz?
- Ja tylko pomogłem Tessie dojść. Już idę.
- Dobrze. Mam nadzieję , że nic nie przezkrobałeś.
- Narazie nie , Megan.
Wyszedł z gabinetu i zostawił mnie tutaj samą. Nie oddałam mu mundurka. Kiedyś go spotkam i mu oddam.
- Megan posłuchaj tej mojej głupiej historii.
- No opowiadaj.
Opowiedziałam wszystko  , co wydarzyło się dzisiaj rano. Na koniec spytałam o dodatkowy klucz do mojego pokoju.
- Proszę dam ci ten klucz. Ale potem go oddaj. Postaram się poszukać osoby , która zrobiła ci ten kawał.
- Dziękuje. To ja idę się ubrać. Wpuszczą mnie jeszcze na śniadanie ?
- Tak , potem wytłumaczę im dlaczego się spóźniłaś.
- A co z moimi okularami ? Nie widzę nic za bardzo.
- Proszę weź te okulary. Są ładniejsze od poprzednich. Z jednej strony niezła niezdara z ciebie.
- To miał być komplement ? Haha , ja już pójdę
- Powodzenia Tessa.
Najpierw poszłam do pokoju i przebrałam się . Mundurek Erica powiesiłam na szafie. Zamknęłam drzwi i wyszłam . Udałam się w stronę stołówki . Otworzyłam drzwi. Była ogromna. Wyczułam wyśmienity zapach. Byłam bardzo głodna od rana nic nie jadłam. Chciałam wypatrzeć Frances , ale jej nie znalazłam. Poszłam po jedzenie. Kolorowe kanapki , jabłko i do tego sok pomarańczowy . Na samą myśl miałam ślinkę w ustach. Zauważyłam wolne miejsce obok jakieś dziewczyny w rudych włosach . Postanowiłam , że usiąde obok niej .
- Cześć ty jesteś Tessa , ta nowa?
- Tak , to ja. Hej. Smacznego.
- O dzięki i wzajemnie. Ja jestem Anastasia , ale możesz mówić mi Annie .
- Pogadamy później jak zjemy ?
- Tak , pewnie. Poopowiadam ci o ludziach w szkole i tak ogólnie o szkole.
-Dzięki.

Rozdział 2 - Początek roku szkolnego

-Witaj Tesso .
Odwróciłam się , a za mną stała jakaś kobieta. Ubrana w granatową marynarkę , wyglądała tak na 35 lat. Z wyrazu jej twarzy można wywnioskować , że jest sympatyczna i bardzo miła. Oczy miała pomalowane samą mascarą , a usta były krwisto czerwone. Wyglądało to fantastycznie.
- Dzień dobry , pani jest wicedyrektorką szkoły ?
- Tak , mów mi Megan .
To było zadziwiające mówić wicedyrektorce po imieniu. No cóż muszę się przyzwyczaić.
- Chodź zaprowadzę cię do twojego pokoju. Będziesz mieszkać razem z Frances Comros. Jest to bardzo mieśmiała dziewczyna. Jeszcze oprowadzę cię przy okazji po szkole.
- Dobrze,dziękuje Megan.
-Gdybyś miała jakiś problem śmiało możesz do mnie przyjść. Chodź do góry schodami. Mój gabinet jest na pierwszym piętrze. Tam jest stołówka .
Megan wskazała na ogromne drzwi prowadzące do stołówki.
- Masz tutaj zapewnione wszystkie posiłki. Naprawdę nasi kucharze świetnie gotują.
Uśmiechnęła się do mnie przyjacielsko.
- A gdzie jest mój pokój ?
- Zaraz cię zaprowadzę. Pokoje dziewczyn są na drugim piętrze , a chłopaków piętro wyżej.
- A łazienka?
- Jest na piętrze jedna łazienka. Bardzo duża , ale niestety jedna.
- Mogę już iść do pokoju ? Jutro zwiedzę resztę budynku.
- Dobrze , pamiętaj jutro lekcje zaczynają się o ósmej . Nie spóźnij się .
Dotarłyśmy do mojego pokoju.
- Tesso , jeśli masz jakieś pytania , to spytaj się twojej współlokatorki. Ona tu jest od trzech miesięcy i wszystko doskonale zna.
- Dobrze , będę pamiętać. Dobranoc Megan.
- Tak , Dobranoc.
Weszłam do swojego pokoju. Na łóżku siedziała dziewczyna. Ma na imię Frances.
- Cześć Frances.
Biedna dziewczyna wystraszyła się. Musi być naprawdę nieśmiała.
- Przepraszma , że Cię wystraszyłam.
- Nic nie szkodzi. Ty jesteś Tessa , moja nowa współlokatorka?
- Tak to ja.
- Dyrektorka przyniosła już rzeczy dla ciebie. Tam są po prawej stronie.
- Dzięki.
Frances ma naprawdę przecudowną urodę. Duże , zielone oczy , wąskie usta pomalowane różową szminką , jest szatynką o bardzo gęstych włosach , zaczesanych na bok w luźną kitkę . Średniego wzrostu , była ubrana w pidźamę .  Na szafie był jej mundurek szkolny. Czarna marynarka , biała koszula , zielony krawat , zielone rajstopy i czarna spódniczka. Po prawej stronie też zauważyłam mundurek . Był przeznaczony dla mnie. Granatowa marynarka , granatowe spodnie i spódniczka , biała koszula i fioletowy krawat.
Na biurku który należał teraz do mnie zauważyłam książkę . " Regulamin szkoły Chariton" .
Nasz pokój był trochę dziwny. Po lewej i prawej stronie było to samo . Te same łóżka , biurka itp. Nawet spodobał mi się taki wystrój. Teraz czas przeczytać regulamin. Dopiero 21:00 . Mam jeszcze czas , żeby potem się wyspać. Tyle razy czytałam do pierwszej w nocy , a potem się wysypiałam. Dobra Tessa , zacznij teraz szybciej skończysz.

" 1. Cisza nocna trwa do godziny 23:00
2. Lekcje zaczynają się o 8:00 , nie można się spóźniać , bez usprawiedliwienia.
3. Posiłki należy spożywać w określonych godzinach.
4. Każdy uczeń ma dostęp do biblioteki , wychodzenia na dwór , pielęgniarki , psychologa .
5. Pod żadnym pozorem dziewczynom nie wolno wchodzić do pokoju chłopców i na odwrót.
6. Nie może wykonywać nieodpowiednich zachowań na terenie szkoły.
.................................................................................................................... "

O mój boże jakie zrąbane te zasady. Ciekawe co jest dalej . Może jakieś wzkazówki jak tu uczą i wogóle. Nic takiego nie znalazłam. Pora zapytać się Frances.
- Frances śpisz ?
- Nie , a co chcesz się o coś zapytać ?
- Tak
- Słucham
- Jak tutaj uczą , no wiesz chodzi mi o sprawdziany itp. ? Jak to wszystko wygląda ?
- A no więc tak, nie ma tutaj kartkówek i sprawdzianów. Pod koniec każdego miesiąca idziesz do nauczyciela i on cię odpytuje z tego co zapamiętałaś w danym miesiącu na lekcjach . Jest to podzielone na tematy . Pod koniec roku szkolnego masz test z całego roku , sprawdzają czy wszystko zapamiętałaś.
- To zupełnie inaczej niż w mojej poprzedniej szkole. Zapowiada się ciekawie. Dla mnie to będzie przyjemność , bo ja uwielbiam się uczyć.
- Ja się bardzo staram o oceny. Dobrze mi idzie.
- Frances masz jakiś przyjaciół ?
- Nie mam . Lubię samotne życie.
- To tak jak ja.
- No chyba , że ty chcesz się ze mną przyjaźnić ? Byłoby miło mieć do kogo się odezwać.
- Tak , zgadzam się. Oprowadzisz mnie jutro po szkole?
- Pewnie. A teraz ubierz się w piżdżamę , pora spać. Już jest po ciszy nocnej.
- Dobranoc.
- Dobranoc.

środa, 12 lutego 2014

Rozdział 1 - Chariton

- Tak właśnie zadecydowałam , mamo. 
- Ale kochanie to daleko.
- To bardzo dobre liceum i jeszcze studia są do tego tam ! Mamo musisz się zgodzić. Przecież chcesz , abym miała dobrą przyszłość. 
- Na pewno chcesz iść na internat ?
- Tak , mamo . Tak bardzo chcę. 
-No dobrze. Jutro pojedziesz tam. Wysyłam dzisiaj papiery . Od razu cię przyjmą więc nie masz się czym martwić. 
- Dzięki ,idę się pakować.
Wyciągnęłam z szafy największą walizkę i jeszcze jedną torbę. Tego mi było trzeba. Przeprowadzki w inne miejsce. Moje ubrania są beznadziejne. No , ale coś trzeba włożyć do tej torby. Ciekawe jakie wymagania mają w tej szkole ... Wszystkiego dowiesz się jutro Tesso. Jesze muszę spakować moje książki. Te najważniejsze . Jeszcze parę kosmetyków , ładowarkę , mp3 , laptopa i parę innych potrzebnych rzeczy. 
Pakowałam te rzeczy do wieczora. Potem musiałam iść spać. Następny dzień zapowiada się bardzo ciekawie. 
Mama obudziła mnie o 3.00 w nocy. 
- Córeczko przyjęli cię do szkoły. Musimy już jechać ! 
- Już ?!
- Tak , dojeżdża się tam w 16 godzin ! 
- Dobre idę się ubrać , wezmę telefon i mogę ruszać. 
- Właśnie taka drobna porada. Napisali mi , że nie masz niczego brać ze sobą. Tam wszystko będzie. 
- Ale telefonu też nie mogę ? 
- Nie. 
- No dobra. 
Ubrałam się i poszłam z mamą do samochodu . 
Ta podróż była długa i męcząca. Sapałam połowę drogi. Od czasu wypadku bałam się jeździć samochodem , no ale trudno jak trzeba to trzeba. 
- Mamo wzięłaś dzisiaj wolne dla mnie ?
- Tak ,kochanie oczywiście. To ważny dzień dla ciebie .
- Dziękuje 
- O zobacz dojeżdżamy na miejsce ! To miejscowość Chariton. 
- Ale tu pięknie. 
Normalnie szczęka mi opadła gdy zobaczyłam to miejsce. Moja mam też była w niezłym szoku . 
Wielka brama do "szkoły" otworzyła się. To był zamek , willa , nie wiem jak to opisać. Taki nowoczesny budynek . Kolor nieba , duże okna , widać było przez nie uczniów. Drzwi były trzymetrowe. Weszłyśmy do środka. Niektóre ściany były przezroczyste, inne w kolorze turkusowym. Skierowałyśmy się do pokoju dyrektorki . Dobrze, że były dość blisko tak to byśmy nigdy tam nie trafiły. 
Moja mam zapukała. 
- Proszę wejść. 
- Dzień dobry , to moja córka Tessa.
 Ten gabinet był dość dziwny. Ta babka ma chyba obsesje na punkcie zwierząt. Obrazy z kotami , figurki psów na kominku , już nie mówiąc o jej pięknym skórzanym fotelu , który zapewne był bardzo wygodny. 
- Witaj Tesso w naszej szkole. Mam nadzieję , że ci się tutaj spodoba. 
- Też mam nadzieję , proszę pani. 
- Jak zapewnie pani czytała u nas w szkole rok szkolny już zaczął się miesiąc temu . 
- Tak , wiem , dlatego przyjechałyśmy natychmiast. Prawda córeczko?
Trochę się zamyśliłam. Patrzyłam na ogromnego kaktusa na oknie i pięknych złotych firankach. 
- Tak , mamo. 
- Dobrze Tesso , pora pożegnać się z mamą. Nasza wicedyrektorka oprowadzi cię po szkole. Jest to również nauczycielka od francuskiego. W swoim pokoju  znajdziesz wszystkie potrzebne rzeczy i regulamin szkoły , który jest bardzo ważny. 
Wyszłyśmy z gabinetu. 
Przyuliłam się mocno do mamy i wyszeptałam :
- Trzymaj się , życzę ci szczęścia. 
- Oj córeczko kocham cię.
- Ja też cię kocham mamo. 
- To pa !
- Pa! 
Weszła do samochodu i odjechała. Pomachała mi na pożegnanie . Tak zaczęła się moja historia w tej szkole. 

Prolog

Tessa

Siedziałam sama w swoim pokoju. Moja mama jak zwykle zmęczona po 12 godzinach pracy poszła spać. Moje życie jest dziwne. Trzy lata temu mój tata zginął w wypadku. Pamiętam to do dzisiaj. Byłam wtedy z nim. Miałam trzynaście lat. To był słoneczny dzień. Lipiec. Mieliśmy jechać do mamy , bo była w Nowym Jorku. Pojechała odwiedzić chorą ciocię, która już umierała. Po jej śmierci postanowiła , że spędzimy tam wakacje. Ja byłam w domu z tatą. Spakowaliśmy walizki i wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy siedem godzin. Byliśmy prawie na miejscu. Mieszkamy w Północnej Karolinie .Słuchałam wtedy muzyki , aż nagle zauważyłam przed nami inny samochód. Nie wiem nadal skąd on się tam wziął. Mój tata zauważył go za późno. Chciał w ostatniej chwili go ominąć. Ale nie udało się. Był to ogromny i straszny wypadek. Straciłam przytomność. Ktoś wezwał pogotowie, bo gdy się obudziłam znajdowałam się w szpitalu.Obok mnie był jakiś chłopak. Miał ciemne włosy , krótko ścięte i piękne zielone oczy. Spojrzał się na mnie i rzekł : Przepraszam Cię.Muszę już iść. I wyszedł. Tak po prostu. Później zauważyłam mamę. Podeszła do mnie i mocno mnie uścisnęła. Zapytałam się jej :
- Mamo , a gdzie tata ?
- Już go nie ma wśród nas Tesso , tak mi przykro.
Zaczęłam rozpaczliwie szlochać. Wtuliłam się jeszcze mocniej w mamę. Ona też nie ukrywała łez.

Od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Moja mama zaczęła pracować dwa razy dłużej, bo twierdzi ,że zależy jej na mojej przyszłości Miała zamiar posłać mnie do najlepszego liceum. Zgadzam się z nią oczywiście , ale jej praca była bardzo męcząca. Haruje jak wół od rana do wieczora. Sama sobie robię posiłki , bo jej nigdy nie ma w domu. Nawet dobrze mi idzie z czasem. Zapomniałam o najgorszym. Od pół roku spotyka się z innym facetem. Nie mogę tego znieść. To nie fair w stosunku do mojego zmarłego już taty. Na dodatek tydzień temu ten facet się do nas wprowadził.  Koszmar się zaczął. Wczoraj wieczorem ten dupek , którego nienawidzę dobierał się do mnie. Fuj, to było obrzydliwe ! Gdybym była chociaż ładna. Ale ja jestem przecież brzydką kujonką i okularnicą. Odepchnęłam go z całej siły i poszłam do swojego pokoju. Po co on to zrobił? - pomyślałam. Chyba chodziło mu o to , żeby się mnie pozbyć i mieć mamę tylko dla siebie. Tak postanowiłam zrobić. Chcę , aby mama była szczęśliwa.

Heejoo ♥

Oto mój nowy blog.
Będzie głównie o przyjaźni i miłości i takie tam.
Zresztą w rozdziałach wszystkiego się dowiecie.
Na razie wam niczego nie zdradzę.
Mam nadzieję , że będziecie czytać :(
To papa idę pisać prolog i dekorować bloga ;*


Wasza Carrie