niedziela, 18 maja 2014

INFORMACJA :(

NIE CHCĘ USUWAĆ TEGO BLOGA , BO PODOBA MI SIĘ , ALE NA RAZIE NIE MAM POMYSŁU NA NIEGO. ZAWIESZAM GO DO WRZEŚNIA 2014 r.

(I TAK BYM NIE MIAŁA CZASU GO PISAĆ , BO TERAZ WYJAZDY I POPRAWIANIE OCEN)

ALE NAPISZE PARĘ ROZDZIAŁÓW NOWEGO , ZUPEŁNIE INNEGO BLOGA.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 10 " Prawda o Katlyn "

- Może pogadamy o czymś ? Ma ktoś jakieś pomysły ? - zaproponowała Katlyn.
Wpadłam na dość ciekawy pomysł. Muszę się od nich dowiedzieć wszystkiego. Jeśli mam się z kimś zaprzyjaźnić na długo , to powinnam się od kogoś czegoś dowiedzieć . Później na przykład będzie krążyć plotka na czyiś temat , a ja nie będę wiedziała ,czy to prawda ,czy nie.
- A może każdy z osobna opowie o swojej przeszłości. O rodzinie , przyjaciołach , życiu w szkole itp. ?
Wszystkie spojrzały na mnie z przerażeniem. Chyba nie chciały rozmawiać. No cóż muszę to uszanować. Ku mojemu zdziwieniu , niespodziewanie Katlyn wstała z miejsca i oznajmiła nam :
- Wiem , że uważacie , że jestem dziwna. Jak chcecie to mogę się z Wami nie przyjaźnić. Mogę już sobie stąd iść ?
Dopiero dotarło do mnie , co ona powiedziała. Dlaczego tak uważa. Jeszcze jej nie znam. Chciałabym tylko ją poznać, a nie odrzucać po pozorach. Pozory przecież mylą , czyż nie ?


Poszła w stronę szkoły. Po jej twarzy było widać , że jej przykro i nie wiadomo z jakiego powodu zrobiłyśmy jej przykrość. Postanowiłam uratować tą sytuację ,bo Frances pewnie bała się odezwać , a Annie za nią chyba nie przepada.
- Katlyn , zaczekaj ! My tak o tobie nie myślimy. A przynajmniej ja.
Nie posłuchała i przyspieszyła.
Postanowiłam ją wyprzedzić, ale ciężko mi było w tym mundurku . Jednak udało mi się tuż przed wejściem do szkoły.
Stanęłam przed nią i zagrodziłam jej drogę rękami.
- Teraz mi nie uciekniesz. Chodź musimy poważnie pogadać.
- Nie chcę z tobą rozmawiać ani z nikim innym. Pozwól mi przejść.
To było straszne , ponieważ miała łzy w oczach. Jednak wyraz twarzy miała okropny. Zdenerwowanie , strach i złość. To mogłam odczytać z rysów jej twarzy. Wiedziałam , że coś ją gnębi i musi mi o tym , po prostu musi mi powiedzieć. Inaczej będzie ją to coraz bardziej przygnębiać.
Przyjacielsko ją przytuliłam. Potrzebuje wsparcia. Kogoś , kto pomoże jej w jakikolwiek sposób.
- Dobra , mogę z tobą porozmawiać.

Poszłyśmy wprost do mojego pokoju i Frances. Miałam klucz, więc udało mi się dostać bez problemu. Aby nikt nam nie przeszkodził , zamknęłam nas od środka.
- Wiesz co , nie kazali nam zamykać się od środka. Tylko nie wiem dlaczego. - powiedziała Katlyn.
- Nic nam się nie stanie. To przecież nowoczesna szkoła.
Usadowiłyśmy się na moim łóżku. Zaczęłyśmy rozmawiać. Najpierw o tym , co działo się w jej rodzinie.
- Moja mam pracowała , ale kiedy przychodziła do domu mój ojciec ją bił. Był alkoholikiem. Nic nie mogłyśmy na to poradzić. Tak samo robił ze mną i z moim bratem , który jest o 4 lata młodszy ode mnie. . Nikt o tym nie wiedział. Ale pewnego dnia przyjechała do nas babcia. To ja po nią zadzwoniłam , bo nie mogłam już tego znieść. Mama leżała już prawie nieprzytomna na kanapie. Powiedziałam babci przez telefon , co się u nas dzieje. Miała wyrzuty sumienia , że do nas nie przyjeżdżała. Niby zawsze dzwoniła do taty , czy ma przyjechać , a on mówił , że nie ma takiej potrzeby, że wszystko jest w porządku. Mieliśmy rozprawę w sądzie. Wygraliśmy i nasze życie powoli się normowało. Potem nowy facet mamy. Był nawet spoko , ale wiedziałam , że nikogo już nie zaakceptuję. Jeśli chodzi o moje życie w tym czasie , to było beznadziejnie. Miałam taki okres buntu. Z powodu moich problemów cięłam się na rękach , nosiłam czarne ubrania , przefarbowałam włosy u koleżanki na czerwono, za co ojciec mocno mnie pobił. Ukradłam ze sklepu kosmetyki , ale oddałam je i nie miałam potem problemów z policją. Bałam się wracać do domu , więc siedziałam do późna na dworze z moimi " przyjaciółmi" , którzy namawiali nie na papierosy i alkohol . Mam nawet takie jedno zdjęcie jakbyś mi nie wierzyła. Proszę zawsze noszę je przy sobie, bo przypominam sobie wtedy jaka byłam i jaka nie mogę być już nigdy więcej.


Jeszcze w dodatku zrobiłam sobie mnóstwo tatuaży. Pożyczyłam od ludzi kasę , którą teraz muszę im oddać. Muszę je kiedyś usunąć. Pewnego dnia , babcia i mama oznajmiły , że idę do nowej szkoły. Najpierw byłam oburzona , ponieważ nie chciałam opuszczać mojej szkoły , bo miałam tam przyjaciół i wszystko. Ale w końcu zgodziłam się - one były takie uparte. Bardzo się ciesze , że trafiłam tutaj , choć nie miałam jeszcze przyjaciół, to wiele mi tutaj pomogło. Nie walczę z nałogami , jestem normalna , czasami tylko zbyt nerwowa. Na początku miałam taką akcję , że poszłam raz zapalić papierosa i cała szkołą się o tym dowiedziała. Aha , jeszcze raz pobiła takiego chłopaka. Denerwował mnie bardzo swoją pewnością siebie. Pewnie , dlatego dziewczyny myślą o mnie tak , a nie inaczej . Jest to dla mnie bardzo przykre. To rani. Tesso , czy pomożesz mi się zmienić na dobre i przekonać dziewczyny , że się zmieniłam ? Byłabym ci bardzo wdzięczna. Tylko ty we mnie możesz uwierzyć. 
Katlyn przez cały czas z przerwami łkała i nie mogła wydusić z siebie słowa. Objęłam ją wtedy ramienie m , lecz to nie pomagało. Teraz nie wiem co jej odpowiedzieć . Czy podołam temu zadaniu ? 

Już postanowiłam.
- Katlyn zrobię to co w mojej mocy. To sprawi mi przyjemność. Jeśli mi się uda oczywiście. 
- Jej , dziękuje. Wynagrodzę ci to co chcesz dla mnie zrobić. Jutro się przekonasz o co mi chodzi. 
- Poprawił już ci się humor ? Możemy wracać do dziewczyn? A poza tym , boje się tej niespodzianki. 
- Chodźmy. 
Plan był łatwy. Ale próbuje otworzyć drzwi , a one się nie poruszają. Ani drgnie ! Może to o to chodziło Katlyn ? I co ja jej teraz powiem ? Że nie umiem drzwi otworzyć, bo jestem głupia? 
Po chwili pyta się mnie : 
- Niech zgadnę. Nie możesz otworzyć ? 
- Tak. 





poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 9 "Spotkanie"

 Jak już wiecie pokój dziele wraz z Frances. Postanowiłam z nią pogadać . Pożegnałyśmy się z dziewczynami. Umówiłyśmy się na godzinę 17.00 w parku, który znajduje się niedaleko szkoły.
- Frances możemy pogadać ?
- No pewnie.
Usiadła sobie wygodnie na swoim łóżku , znajdujący się tuż obok mojego. Zrobiłam to samo.
-Co sądzisz o tej Katlyn ? Znałaś ją wcześniej ?
- Tak ,znałam. I nie przepadam za nią. Chociaż teraz widzę , że się zmieniła. Teraz można jej zaufać. A tak w ogóle to dziękuje Ci Tessa. Gdyby nie ty , to ja pewnie byłabym sama jak palec. I nie miałabym się do kogo odezwać.
- Sama nie wiem jak ja to robię , że zdobyłam już tak wielu przyjaciół. W poprzedniej szkole nie miałam żadnych. Każdy uważał mnie po prostu za brzydką kujonkę , która jest tylko potrzebna do spisywania prac domowych i ściąganiu na sprawdzianach. Nigdy nie czułam się doceniana. Mogłam liczyć tylko na siebie.
- Nie wiedziałam. Przykro mi. W sumie to byłyśmy w podobnej sytuacji.
- Masz rację. To co ? Odrobimy lekcję , żeby mieć to już z głowy ?
- Tak
Zabrałyśmy się za pracę domowe. O dziwo razem poszło nam bardzo szybko. Ucieszyła mnie ta myśl , ponieważ mogłyśmy wybrać się na dwór godzinę wcześniej .
Poprawiłyśmy makijaż i wyszłyśmy ze szkoły. Oczywiście na swojej drodze musiałam spotkać Erica. No cóz , nadal mi się podoba , ale teraz nie jestem do niego przekonana. Starałam się nie zwracać na niego uwagi. Lecz on gapił się na mnie i podszedł do mnie. Wiedząc już co mnie czeka powiedziałam do Frances :
- Poczekaj , idź już do dziewczyn , ja muszę coś załatwić.
- Okej. To cześć.
 Poczekałam aż odejdzie. Eric już stanął obok mnie.
- Cześć , jak tam?
- Jeszcze się pytasz? Chyba nie znasz wstydu .... - poczułam się urażona.
- Chodzi o tą akcję w toalecie ? Ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło. Głupio mi teraz , wybaczysz mi ?
- Muszę się nad tym zastanowić....
- Ale przyznaj , że było fajnie ? - uśmiechnął się szelmowsko
- W sumie ... podobało mi się .
-  Wiedziałem. Może usiądziemy na ławce ?
- Pewnie.
Poszliśmy usiąść na ławkę. Z daleka widziałam moje przyjaciółki . Przyglądały mi się chwilę , lecz potem przestały. nie wiedziałam co czuję do tego całego Erica. Przecież go nawet nie znam !
 - Chcesz o czymś pogadać? Bo nie mam zbyt wiele czasu.
Zaczęłam się bawić moją spódniczką od mundurka. Zawsze tak robię ,gdy się denerwuję. Muszę czymś zająć ręce.
- Chciałbym ci powiedzieć, że bardzo mi się podobasz .. Ale chyba nie przyjmiesz tego pozytywnie.  Czy możemy zostać na razie przyjaciółmi  , żeby zobaczyć co z tego wyjdzie ?
- Mogę spróbować , ale to nie będzie łatwe. A teraz wybacz, ale muszę już iść. Gwałtownie wstałam , ale usłyszałam jeszcze :
- A kiedy i gdzie będziemy robić próby do przedstawienia ?
Odwróciłam się do niego i odparłam.
- Spotkajmy się dzisiaj o 19 na piętrze dla dziewczyn.
- Ale ja tam nie mogę wchodzić.
- No to przy wyjściu od szkoły , ale różnica. Cześć.
- Pa.
Pognałam szybko w stronę dziewczyn i odetchnęłam z ulgą , że udało mi się uwolnić od Erica.
- I jak tam z Ericem ? - zagadnęła Annie
- Udało mi się go spławić. Trudno było. Dziś będziemy robić próbę do przedstawienia.
- Uuu.. będzie się działo! - wybuchnęła na głos Katlyn.
Spojrzałam w dal czy on tam jeszcze nie stoi. Na szczęście zdążył się już oddalić.
-Cicho! Nawet o tym nie myśl. Jesteśmy przyjaciółmi na razie. Potem nie wiem co się wydarzy. Muszę się przekonać, czy mogę mu zaufać.
- Dobra, to co robimy ? - zapytała tym razem Frances , pierwszy raz się odzywając.
Pewnie pogadamy sobie o tym w pokoju na spokojnie. Też nie lubiłam się wszystkimi chwalić moimi uczuciami.

*********************************************
Przepraszam , że takie krótkie ,postaram się następny rozdział napisać dłuższy :)
Mam nadzieje ,że Wam się podoba.
Może macie jakieś pomysły na wątki ? Bo mi trochę braknie pomysłów ;/
 Wasza Carrie ♥

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 8 "Książki"

- Przepraszam , pomóc Ci z książkami ? - zapytał chłopak .
Zanim mu odpowiedziałam przyjrzałam się mu dokładnie. Skądś go znam ... Ma ciemne włosy ładnie uczesane  i brązowe oczy . Już nie mówiąc o wysportowanym ciele .... Już wiem! To jest ten chłopak co gra z nami w przedstawieniu . Chyba ma na imię Max ....
- Tak , pewnie . Dziękuje i przepraszam , że na Ciebie wpadłam. To ja już pójdę , cześć.
Zrobiłam parę kroków do przodu , ale poczułam czyjąś rękę na ramieniu.
- Poczekaj , może pogadamy o książkach ?
Usłyszałam jego aksamitny głos i aż przeszły mi na plecach ciarki i odpowiedziałam :
- No dobrze , skoro chcesz. Chodź usiądziemy przy stole.
Byłam już gotowa na to , żeby poszukać nam jakiegoś stolika , ale on przerwał moje plany.
- Chodźmy między regałami. Nie lubię ludzi. Będą się gapić jak szpaki i przeszkadzać nam. Nie martw się , nie chcę ci nic zrobić. - uśmiechnął się szelmowsko
Widocznie widział przerażenie w moich oczach . A co jeśli on wie co mi się przydarzyło ? Nie , to niemożliwe . Przecież nikogo wtedy nie było , a ja mówiłam o tym tylko moim przyjaciółkom.
- A więc chodźmy.
Poszukaliśmy ustronnego miejsca z dala od ludzi . Nie rozumiem jak chłopak może czytać książki. To nie jest normalne. W mojej poprzedniej szkole nie słyszałam , żeby chłopcy rozmawiali kiedykolwiek o literaturze. W końcu odnalazłam kogoś , kto ma takie same zainteresowanie jak ja.
- Jakie książki chcesz przeczytać ? Pokaż mi te co chcesz wypożyczyć .
- Proszę bardzo . Lubię czytać takie romansidła z elementami fantasy . Podobają mi się też książki przygodowe.
- No to całkiem nieźle. Chyba kiedyś skusze się na te twoje romansidła. Ostatnio czytam tylko książki wojenne. Wiesz , interesuje się historią.
- Aha , to fajnie. Ja nie specjalnie , chociaż z historii jestem niezła. Ale tak jakoś mnie to nie kręci.
- Wiesz co zaraz zaczynają się lekcję. Dasz mi jedną z książek którą wybrałaś ? Proszę , chce poczytać coś nowego.
W tym momencie poczułam się trochę roztrzęsiona. Na serio będzie to czytał ? Szczerze w to wątpię , ale cóż chłopakom się nie odmawia.
- Proszę trzymaj. Na pewno ci się spodoba.
- Dzięki. To chodźmy do bibliotekarki.
Podeszliśmy do bardzo miłej kobiety. Od razu ją polubiłam. Wiem , że ma na imię Mary . Jej imię widniało na identyfikatorze . Trochę porozmawialiśmy o tym , że coraz mniej ludzi czyta książki. Niestety jest to przykra , ale prawdziwa informacja.
- To widzimy się na lekcji Tesso. - uśmiechnął się do mnie Max i pomachał mi
- No pewnie! Cześć.
Ruszyłam w stronę przyjaciółek , które już na mnie czekały przy wyjściu.
- Gdzie ty byłaś ? Już się zaczęłam martwić ! - krzyknęła spanikowana Annie
- Rozmawiałam z Max'em na temat książek .
- Z którym Maxem ? - zapytała zniecierpliwiona Katlyn
- No z tym , co gra z nami w przedstawieniu .
- Aha. On w ogóle z nikim nie rozmawia. Nawet ma swój własny pokój i z nikim go nie dzieli. Zawsze się ukrywa. Jest taki tajemniczy . Czemu chciał z tobą gadać ?
- A ja mam wiedzieć ?! Zaczął rozmawiać , to ja też. No i tak jakoś wyszło....
- Dobra potem nam wszystko opowiesz ... teraz pora iść na lekcję! - odparła Annie
- No masz rację - odpowiedziałam





Weszłyśmy do klasy. To już dzisiaj była nasza ostatnia lekcja. Oczywiście był to język hiszpański.
W szkole miałam francuski. Nowy język będzie dla mnie nową przygodą.
Oczywiście na lekcji pojawił się Max , ale jeszcze Eric. Miałam dziwne wrażenie , że oboje się mi przyglądają. Przez to nie mogłam się skupić na lekcji . Pierwszy raz odliczałam minuty do dzwonka.
Kiedy nadszedł koniec , wybiegłam jak najszybciej do drzwi. Ale usłyszałam za sobą głosy moich przyjaciółek .
- Tessa poczekaj !
Uległam im i poczekałam . Potem już razem zbliżałyśmy się do swoich pokoi , aby zanieść torby i odrobić lekcje. Nie było dzisiaj dużo zadane, ale postanowiłyśmy potem pójść na spacer.

niedziela, 9 marca 2014

7 Rozdział " Biblioteka "

- To okropne i zachwycające Tessa ! Znaczy się mówiłam , że on miał wiele dziewczyn i się nimi bawił , no ale z drugiej strony to niezłe ciacho. I prawie wyznał ci miłość.
- Prawie... nie wiem co mam o tym myśleć . Mam powiedzieć o tym dyrektorce ?
- Lepiej nie , no chyba , że chcesz narobić sobie kłopotów.
- No dobra , nie powiem. Ale teraz dziwnie będę się czuła w jego towarzystwie. Po tym jak się do mnie dobierał. Nie wiem jak nauczę się tej roli razem z nim.
- Dasz radę . Jesteśmy z tobą. Gdy będziesz miała z nim problem , to od razu idziesz do nas. C'nie Frances ?
- No pewnie. Zawsze do usług. - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Dziękuje dziewczyny . Jesteście najlepsze.
W odpowiedniej chwili zadzwonił dzwonek
Teraz dla odmiany chemia. Nie przepadam za tym przedmiotem , chociaż jestem całkiem niezła. Szłyśmy z dziewczynami do sali. Weszłam i ujrzałam go. Erica. Siedział w ławce , na samym tyle. Zignorowałam go po prostu. Chociaż moje uczucia co do niego są nadal aktualne.
My za to zajęłyśmy miejsca w drugiej ławce.
Do sali weszła jakaś nauczycielka. O dziwo , była to pani od teatru. Ciekawe czy uczy też chemii...
- Dzień dobry! Nie ma dzisiaj pani od chemii więc dostałam zastępstwo. Będziemy robić próby do naszego przedstawienia. Nie martwcie się ! Na razie będziecie mówić z kartki. Zapraszam naszych aktorów !
   No nie mogę. To nie na moje siły. Ale cóż mogłam poradzić ? Widać było radość w oczach tej nauczycielki , więc wzięłam swoją kartkę i wyszłam na środek. Za plecami usłyszałam jeszcze
- Powodzenia Tesso ! - to była Frances i Annie.
Uśmiechnęłam się do nich niepewnie , bo ta cała sytuacja mi się nie podoba. Wystąpiłam na środek , stając tuż obok Erica i tej dziewczyny z którą niedawno się zderzyłam na korytarzu. Chyba ma na imię Katlyn. Widać , że nie jest zadowolona , że ma brać udział w jakimś przedstawieniu. W pełni się z nią zgadzam. Jest uczesana w wysokiego kucyka , ma pofarbowane na bordowo włosy. Oczy mocno podkreśla mascarą i ciemnymi cieniami. Chyba chce tym podkreślić swój charakter. Jak każdy uczeń w tej szkole nosi przyzwoity mundurek.
- No uczniowie , zacznijcie czytać swoje rolę , a nie stoicie jak słup soli ! Proszę bardzo . Kto zaczyna ?
- Chyba ja , proszę pani ... - odparł niepewnie Eric.
Wcale nie odpowiada mi jego towarzystwo. Tak podpowiada mi rozum. A co do uczucia , to już co innego ....Trochę dziwi mnie to , że zachowuje się normalnie. Jakby nic się nie stało. Może z jednej strony ma rację.


Nasz próba skończyła się tak szybko jak niemalże zaczęła. Nawet zaczęłam rozmawiać z tą wredną Katlyn. Okazało się , że nie jest taka zła jak to sobie wyobrażałam . Zaproponowałam jej , że może dołączyć do mnie , Frances i Annie. Z chęcią przyjęła moje zaproszenie. Nigdy nie miała przyjaciół i nie wie jak to jest. Chciałaby spróbować i postara się , że nie będzie wredna dla nas. To miło z jej strony.
 Na przerwie naszą cała czwórką poszłyśmy do biblioteki. Była to ostatnia dzisiaj długa przerwa , więc pomyślałam , że jeszcze nie widziałam biblioteki . A to było i jest moje ulubione miejsce na Ziemi. Uwielbiać czytać książki. Mam nadzieję , że ktoś podzieli się moim zainteresowaniem.
- Któraś z Was czyta książki?
Pierwsza odpowiedziała jak zwykle Annie :
- Wiesz co ? Oprócz podręczników , to tak jakoś nie za bardzo . W życiu przeczytałam parę książek. Głównie jakieś przygodowe.
- Ja też nie przepadam . Ale nie przeszkadza mi to , że ty lubisz ... - odparła Katlyn
Spojrzałam na Frances. Wyglądała na zamyśloną. Spoglądała w jakiś punkt , ale i tak nie potrafiłam odgadnąć na co się gapi  . Postanowiłam coś do niej powiedzieć , żeby się otrząsnęła .
- Halo ? - pomachałam jej przed twarzą ręką .
- Co ?
- A ty lubisz czytać książki ?
- Tak , lubię, ale nie mam za bardzo na nie czasu. Kiedyś mogłam czytać godzinami. A teraz wolę grać na pianinie.
- Grasz na pianinie ?!
Wraz z resztą przyjaciółek byłyśmy zaskoczone .
- A to źle ?
- Nie , to super. Kiedy nam coś zagrasz ?
- No nie nie wiem. Narazie nie gram jakiś specjalnych piosenek. Tylko takie po mojemu. I robię covery do niektórych tekstów.
- Jak będziesz mogła to nam zagrasz ,ok ? - zapytała Katlyn
- No pewnie !
Ucieszyłyśmy się i doszłyśmy do naszego stolika. Znaczy się teraz jest nasz. Nie mam pojęcia kogo był wcześniej .
- Może zrobimy zadanie z matmy ?
- Ja już zrobiłam na lekcji. Pójdę poszukać ciekawej książki , pa dziewczyny zaraz przyjdę .
- Dobra, poczekamy tu za tobą - usłyszałam za sobą Annie.
Weszłam do przedziału z książkami fantasy . Wypatrzyłam trzy ciekawe tytuły i postanowiłam je wypożyczyć. Niestety po drodze wpadłam na jakiegoś chłopaka i wszystko wypadło mi z rąk.

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 6 " Wspaniała więź "

 Kiedy ogarnęłam swoje myśli , wróciłam na lekcje. Nie chciałam się załamywać tą sytuacją . Postanowiłam być twarda. Wyszłam z pokoju ze spakowaną torbą . Właśnie zaczynała się lekcja matematyki. Nie widziałam Annie , więc podeszłam do Frances , mojej współlokatorki. Siedziała bardzo podenerwowana i wyglądała na spiętą. Oczywiście zajęła miejsce w ostatniej ławce , aby nie była zauważalna. Jak zwykle wyglądała pięknie. W pewnym momencie spojrzała na mnie i od razu stałą się bardziej pogodna, szczęśliwa.
- O cześć Tessa. Stało się coś ? Dlaczego nie było cię na poprzedniej lekcji ? Martwiłam się o Ciebie. 
W jej oczach było widać troskę. O mnie. Znamy się od niedawna , a już czuję od niej wspaniałą więź. Przyjaźni. Czy to w ogóle możliwe?
- Możemy pogadać o tym później ? Na razie nie chcę o tym rozmawiać. 
- Dobrze, rozumiem to. Cokolwiek się stało. Teraz będzie długa przerwa , to pójdziemy razem na obiad .
Poczułem zrozumienie i wielką ulgę , że nie muszę teraz o tym rozmawiać. To wiele dla mnie znaczy. Czasami trzeba pewne rzeczy przemilczeć , albo poczekać na odpowiedni moment , aby o tym pogadać. 
- Ok. A gdzie Annie ? 
- Poszła cię szukać . Bardzo się zmartwiła. Ja też chciałam cię szukać , ale Annie postanowiła , że zrobi to sama. 
Jednak Annie też mnie polubiła. Co one we mnie widzą? Tak szybko mi zaufały . Nasza więź jest nierozerwalna. Mam nadzieję , że Frances też zaprzyjaźni się w tą wariatką Annie . Może w końcu przestanie być aż tak nieśmiała. Może pomożemy sobie nawzajem. 
- Mam nadzieję , że szybko wróci. 
W jej oczach widziałam blask. Coś ją jeszcze gryzło. Minutę później zapytała : 
- Mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie ? 
- No pewnie. Ale to już ostatnie. 
- Czy byłaś w tym czasie z Ericem ? Bo go też nie było , ale uznaliśmy , że to normalnie jak na niego. A wiesz ty jesteś nowa w tej szkole i mogłaś się zgubić czy coś. 
Trochę posmutniałam przypominając sobie co wtedy się wydarzyło. Po chwili milczenia odpowiedziałam tylko : 
- Tak. 
Zaczęłam spoglądać w stronę tablicy , bo nauczycielka już przyszła i zaczęła prowadzić lekcję .Frances dodała tylko : 
- To dobrze myślałam. 

*****

Lekcja minęła spokojnie , dostałam nawet piątkę za rozwiązanie najtrudniejszego przykładu. Jestem genialna i wiem o tym. Powinnam się zająć nauką , a nie tymi wszystkimi trudnymi sprawami. Mam na myśli oczywiście chłopaków. .
Nadal nie widziałam Annie. Ciekawe gdzie może być? No cóż kiedyś się znajdzie. Poszłam wraz z Frances do stołówki , gdzie czekał na nas obiad. Jestem ciekawa , czy będzie mi smakować , jestem trochę wybredna , jeśli chodzi o obiady. Zajęłyśmy wolny stolik . Spojrzałam na swój talerz. Był  tam pieczony kurczak , zapiekane ziemniaki i surówka. Zagadnęłam do Frances , która zaczęła już jeść :
- Oni chcą nas tym utuczyć , czy co ?
- Nie martw się , to w gruncie rzeczy jest mało kaloryczne. Jak zobaczysz ile ćwiczeń robimy na wfie , to lepiej to zjedz , bo nic z ciebie nie zostanie.
Mówiąc to , uśmiechała się do mnie. Odwzajemniłam to , ale czekałam na najgorsze. Po kilku kęsach obiadu , Frances siedziała niepokojąco. Wiem co chciała zrobić. Zapytać mnie o tamto.
- Dobra Frances , teraz ci opowiem. Wiem , że przytłacza Cię to.
- Dzięki , że chcesz mi zaufać. To opowiedz mi na ucho , szeptem , ok ?
- No pewnie.
Gdy skończyłam szeptać , zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Frances była trochę zdziwiona , przestraszona ale też wkurzona.
- Co za gnojek z niego ! Ja mu tu dam dobierać się do ciebie ! Gdzie on w ogóle jest ?
- Ciszej Frances , chcesz ,żeby wszyscy usłyszeli ?
- Ojej , przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Nigdy jej takiej nie widziałam . Teraz wiem jak działają na nią emocje. Tak samo jak na mnie i innych ludzi.
Ale widać było , że zrobiło jej się trochę głupio. W sumie , to miała rację , gdzie jest Eric ? Będę musiałą z nim kiedyś pogadać. W końcu musimy poćwiczyć do przedstawienia.
Nagle poczułam czyjęs ręce na swoich oczach. Ulżyło mi gdy usłyszałam głos :
- Zgadnij kto to , Tesso.
- To ty Annie ?
- Tak to ja !
- Cieszę się że cię widzę !
Wstałam z krzesła i przytuliłam się do niej . Brakowało mi jej , a nie minęło tak dużo czasu.
- To opowiedz mi może , gdzie ty byłaś ?! Wiesz jak się martwiłam !
- To nie moja wina.... Może Frances ci o tym opowie ? Ja nie mam na to siły .
Annie widocznie nie była zadowolona tym pomysłem , bo wolała by to pewnie usłyszeć ode mnie, ale zgodziła się. Usłyszałam cichutki głos z tyłu :
- A czemu ja mam opowiedzieć ? Też mi się ciężko o tym mówi.
- Frances , proszę . - odpowiedziałam.
- No dobra .. Chodź Annie , opowiem ci na ucho.
Anastasia zrobiła dziwną minę , ale uśmiechnęła się i usiadła obok Frances..
 Wkrótce jej uśmiech zniknął z twarzy .Moja przyjaciółka teraz kipiała złością , ale też wydawała się zadowolona.




środa, 19 lutego 2014

Rozdział 5 " Główna rola źle wróży "

 Skoro Frances nie chciała nowych znajomości , to co ją będę zmuszać ...
- Hej Annie !
- No cześć , jak tam rozmowa z Ericem ?
Puściła mi oczko.
- A no wiesz , musiałam go spławić ...
- Co ? Jaka ty głupia jesteś , takiego ładnego i fajnego chłopaka ?
- No wiesz , prawie zaczęłam się jąkać. Zaproponował mi , że oprowadzi mnie po szkole ... Ale ja powiedziałam , że ty to zrobisz
Annie zaczęła myśleć. Pewnie ma jakiś pomysł . Wyjęła gumę do żucia i otworzyła nową paczkę gum.
- Chcesz jedną ?
- Nie dzięki .
- Wiesz co ? Mam pomysł. Pójdziesz do tego swojego kochasia i powiesz mu , że ja nie mogę cię oprowadzić , bo .... muszę się pouczyć, a ty bardzo chcesz dzisiaj odwiedzić szkołę . Co ty na to ?
- Nie głupi ten pomysł . Mogę spróbować. Aha jak coś to on mi się nie podoba , nie zakochałam się w nim , jasne ?
- No dobra , ja i tak wiem swoje. ...
- On ma już dziewczynę po za tym .
- No , ale zawsze może ją zmienić .
Zanim zdążyłam coś powiedzieć weszłyśmy do sali , gdzie mieliśmy następną lekcję . Zajęłyśmy miejsca z tyłu. Zaczęła się lekcja , gdzie omawia się wiersze i tym podobne jak to stwierdziła Annie. Lubię wiersze , zawsze dobrze mi szło z rozumowaniem ich . Ciekawe jak to jest w tej szkole.
- Dzień dobry ! - przywitała nas ładnie wyglądająca i całkiem przyjemna nauczycielka.
Swoje kręcone , ciemne włosy kryła za niebieską duża chustą związaną w opaskę. Chyba jako jeden z niewielu nauczycielek w tej szkole nosiła zwiewną długą sukienkę w kolorowe kwiaty. Może to świadczyć o jej pogodnym nastawieniu do życia. Wiem , że ludzi nie określa się po wyglądzie , ale patrząc na tą kobietę...
- To jest naprawdę miła nauczycielka mówię Ci .
- To dobrze.
- O zobaczcie ! Do naszej klasy doszła nowa uczennica. Jak masz na imię ? - zwróciła się do mnie .
Wstałam i przedstawiłam się.
- Nazywam się Tessa Naymitch .
- Miło Cię poznać Tesso , a teraz możesz już usiąść .
Miałam wrażenie , że teraz wszyscy na mnie patrzą. To było nieprzyjemne. Nie lubię , gdy ktoś zwraca na mnie uwagę.
- Dzisiaj będziemy losować role do przedstawienia . Ktoś chętny? Może nasza nowa uczennica wylosuje pierwsza ?
Nauczycielka podeszła do mnie z woreczkiem pełnych kartek . Były w różńych kolorach , więc wybrałam mój ulubiony kolor. Niebieski. Gdy przeczytałam kartkę zabrakło mi dechu w piersiach. Po prostu zamarłam . Annie wyglądała na podekscytowaną . Łatwo jej mówić.
- Kogo wylosowałaś Tesso ? - zapytała pogodna kobieta
- Lotta - odpowiedziałam najciszej jak się dało .
- Co ?! - krzyknęła jakaś blondynka z przodu
- To ja mam główne role , zawsze tak jest !
- Oh , Rose przestań zaraz będzie twoja kolej
- To niesprawiedliwe ! Ona nie będzie grała Lotty !
- Zgadzam się z nią , nie powinnam grać tej roli - odpowiedziałam .
- Ależ dziewczynki nie zgadzam się z Wami ! Tessa wylosowała i to ona będzie grała główną rolę. Postanowione.
A już miałam nadzieję , że uda mi się tego ominąć . Jednak się nie udało . Szkoda.
- Ale się cieszę , że będziesz grała Lottę ! W końcu to cierpienia młodego Wertera. , niesamowita historia o niespełnionej miłości.
- Taa i to ja będę tą miłością , dzięki za pocieszenie .
- Zawsze do usług. Posłuchajmy , kto będzie twoim Werterem.
- Dobrze , już wybrane osoby wylosowały swoje role. Zaraz Wam przeczytam .
 Tessa zagra Lottę , Wertera zagra Eric , Max zagra Alberta , Panna von B to Katlyn , Parobka zagra Will ........
Prawie się zakrztusiłam . Jak to Wertera ma zagrać Eric ? Ja tam się będę stresować przez niego .
- Tessa słyszałaś ? Hahaha twój kochany Werter.
- Tak słyszałam i to za dobrze. A kto to jest Katlyn ?
- To tamta dziewczyna , siedzi o tam w rogu , zawsze jest smutna i przygnębiona. Przynajmniej na taką wygląda.
- Aha , ja już wiem co to za dziewczyna. "Spotkałyśmy się " na korytarzu. Popchnęłam ją i ona nie była zbyt miła.
- A czego można się było po niej spodziewać ....
- A ty co będziesz robić , gdy nie masz roli ? - zapytałam zaciekawiona.
- A no wiesz , będę szykować stroje , makijaże , wygląd scen i takie tam . Reszta też to będzie robić. Pewnie pani już wcześniej napisała co będziecie mówić i robić na scenie , więc nie martw się . Ona ma głowę do takich rzeczy. A jeśli chodzi o tą sztukę , to jest trudno no bo jak z listów Wertera zrobić to na role? Tylko ta nauczycielka tak potrafi .
Gdy wreszcie spokojnie usiadłam , zauważyłam Erica uśmiechnął się do mnie. Wcześniej go nie zauważyłam . Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam się w drugą stronę.
Pod koniec lekcji poszliśmy po nasze role . Annie poszła już pod salę , gdzie mieliśmy mieć następną lekcję. Napisała mi na kartce numer sali. Mam nadzieję , że trafię na miejsce .
Niespodziewanie Eric znalazł się obok mnie.
- Cześć , moja Lotto . - uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Nie wygłupiaj się , nie chcę w ogóle tej roli .
- Ja mam gorzej , bo mam więcej tekstu.
- Zaraz się przekonamy.
Nauczycielka podała nam kartki z rolami i nie mogłam uwierzyć !
- Czemu tak dużo ?
- To będzie wielkie przedstawienie ! - odpowiedziała uradowana kobieta.
Czułam się załamana . Nie dam rady się tego nauczyć. Nie mam mowy.
- Nie martw się , mam pocieszenie. Ja się muszę nauczyć dwa razy tyle .
- No i dobrze Ci tak. - powiedziałam z zadowoleniem
- Może i tak ...
Szliśmy razem w stronę sali. Nadal nie wyobrażam sobie naszych prób. Oczywiście musi być scena , gdzie on mnie będzie całował , ale ja mam go później  odepchnąć. Ciekawe ile takich prób będzie ...
- O czym myślisz ?
- Jaa ?! O niczym ważnym ...
- Myślałem , że rozmyślasz o naszych próbach . Też się nad tym zastanawiam . Czy dam sobię radę w roli Wertera i w tych scenach romantycznych ...
 - Na pewno świetnie ci pójdzie. Martwię się o siebie. Jestem dość nieśmiała i nie umiem grać w przedstawieniach. Ogromna trema i całą się trzęsę.
- Nie martw się tym. Pomogę Ci jakoś.
- Dzięki. Gdzie jest ta sala ? No świetnie zgubiłam się , a myślałam , że ty znasz drogę ....
- Ależ ja znam drogę do sali .
- To mnie zaprowadź.
- Poczekaj chwilę.
- Na co ?
- Zobaczysz .
Poczekałam z nim chwilę. A co miałam robić ? Nic mi chyba nie groziło ..
Dzwonek zadzwonił na lekcję . Byłam podenerwowana , bo spóźnimy się na lekcję. Nigdy to mi się dotąd nie trafiło.
- Co chcesz zrobić ? Już powinniśmy iść.
- Poczekaj jeszcze chwilę , zaraz tu powinna przyjść.
- Kto ?
- Moja dziewczyna.
- To ja może pójdę ?
- Nie , zostań.
- Okej.
Zaczęłam kręcić w dłoniach gumkę do włosów. Strasznie mi się nudziło.
- Rose , zaczekaj !
- O hej , co u ciebie kochanie ?
Odwróciłam się w ich stronę. To trochę zabolało . Ale zaraz, zaraz coś było nie tak.
Próbowała go pocałować , ale on ją odepchnął. Serce podpowiadało mi , że mu chodzi o mnie , ale rozum uświadomił mi , że to niemożliwe. Nie mogłabym z nim być , dlatego , że zerwał ze swoją dziewczyną. To byłoby nie fair.
- Już wszystko załatwiłem .
- Co załatwiłeś ?
- Zerwałem z moją dziewczyną. Już dawno powinienem to zrobić , ale nie miałem odwagi.
- Idziemy na lekcje ?
- A po co ? I tak jesteśmy spóźnieni.- nie podobało mi się jego spojrzenie.
- To w takim razie idę sama. Cześć.
Ruszyłam w stronę jakiś sal. Szczerze , to nie wiedziałam , gdzie mam iść.Poczułam czyjąś rękę na ramieniu.
- Tesso , nie uciekaj.
Odwróciłam się do niego . Nim zdążyłam coś zrobić lub powiedzieć on ścisnął mnie mocno i pocałował w usta. Nigdy się nie całowałam. Nie mogłam się uwolnić z jego uścisku. Czy to możliwe , że on się we mnie zakochał ? Niee , raczej nie. Jestem brzydka i nosze okulary. A jednak mnie całuje. Nie wiedziałam , że to takie przyjemne uczucie.
Ten pocałunek trwa już długo.
- Chodź za mną tam będziemy bezpieczni.
Czułam się jak w transie. Jakby mnie zahipnotyzował. Poszłam za nim. Trafiliśmy do męskiego kibla.
Znowu mnie przycisnął do siebie. Zaczęliśmy się znowu całować . Jego ręka powędrowała tam gdzie nie powinna . Przypomniałam sobie faceta mojej mamy, kiedy się do mnie dobierał .
- Puść mnie !
- Ale dlaczego ? Przecież ci się podobało .
- Nie ! Wcale mi się to ie podobało. Nie powinieneś tego robić.
Miałam łzy w oczach . Wybiegłam z tamtąd i pobiegłam tam gdzie wiedziałam - do swojego pokoju. Nie byłam w stanie iść na lekcję.