Wpadłam na dość ciekawy pomysł. Muszę się od nich dowiedzieć wszystkiego. Jeśli mam się z kimś zaprzyjaźnić na długo , to powinnam się od kogoś czegoś dowiedzieć . Później na przykład będzie krążyć plotka na czyiś temat , a ja nie będę wiedziała ,czy to prawda ,czy nie.
- A może każdy z osobna opowie o swojej przeszłości. O rodzinie , przyjaciołach , życiu w szkole itp. ?
Wszystkie spojrzały na mnie z przerażeniem. Chyba nie chciały rozmawiać. No cóż muszę to uszanować. Ku mojemu zdziwieniu , niespodziewanie Katlyn wstała z miejsca i oznajmiła nam :
- Wiem , że uważacie , że jestem dziwna. Jak chcecie to mogę się z Wami nie przyjaźnić. Mogę już sobie stąd iść ?
Dopiero dotarło do mnie , co ona powiedziała. Dlaczego tak uważa. Jeszcze jej nie znam. Chciałabym tylko ją poznać, a nie odrzucać po pozorach. Pozory przecież mylą , czyż nie ?
Poszła w stronę szkoły. Po jej twarzy było widać , że jej przykro i nie wiadomo z jakiego powodu zrobiłyśmy jej przykrość. Postanowiłam uratować tą sytuację ,bo Frances pewnie bała się odezwać , a Annie za nią chyba nie przepada.
- Katlyn , zaczekaj ! My tak o tobie nie myślimy. A przynajmniej ja.
Nie posłuchała i przyspieszyła.
Postanowiłam ją wyprzedzić, ale ciężko mi było w tym mundurku . Jednak udało mi się tuż przed wejściem do szkoły.
Stanęłam przed nią i zagrodziłam jej drogę rękami.
- Teraz mi nie uciekniesz. Chodź musimy poważnie pogadać.
- Nie chcę z tobą rozmawiać ani z nikim innym. Pozwól mi przejść.
To było straszne , ponieważ miała łzy w oczach. Jednak wyraz twarzy miała okropny. Zdenerwowanie , strach i złość. To mogłam odczytać z rysów jej twarzy. Wiedziałam , że coś ją gnębi i musi mi o tym , po prostu musi mi powiedzieć. Inaczej będzie ją to coraz bardziej przygnębiać.
Przyjacielsko ją przytuliłam. Potrzebuje wsparcia. Kogoś , kto pomoże jej w jakikolwiek sposób.
- Dobra , mogę z tobą porozmawiać.
Poszłyśmy wprost do mojego pokoju i Frances. Miałam klucz, więc udało mi się dostać bez problemu. Aby nikt nam nie przeszkodził , zamknęłam nas od środka.
- Wiesz co , nie kazali nam zamykać się od środka. Tylko nie wiem dlaczego. - powiedziała Katlyn.
- Nic nam się nie stanie. To przecież nowoczesna szkoła.
Usadowiłyśmy się na moim łóżku. Zaczęłyśmy rozmawiać. Najpierw o tym , co działo się w jej rodzinie.
- Moja mam pracowała , ale kiedy przychodziła do domu mój ojciec ją bił. Był alkoholikiem. Nic nie mogłyśmy na to poradzić. Tak samo robił ze mną i z moim bratem , który jest o 4 lata młodszy ode mnie. . Nikt o tym nie wiedział. Ale pewnego dnia przyjechała do nas babcia. To ja po nią zadzwoniłam , bo nie mogłam już tego znieść. Mama leżała już prawie nieprzytomna na kanapie. Powiedziałam babci przez telefon , co się u nas dzieje. Miała wyrzuty sumienia , że do nas nie przyjeżdżała. Niby zawsze dzwoniła do taty , czy ma przyjechać , a on mówił , że nie ma takiej potrzeby, że wszystko jest w porządku. Mieliśmy rozprawę w sądzie. Wygraliśmy i nasze życie powoli się normowało. Potem nowy facet mamy. Był nawet spoko , ale wiedziałam , że nikogo już nie zaakceptuję. Jeśli chodzi o moje życie w tym czasie , to było beznadziejnie. Miałam taki okres buntu. Z powodu moich problemów cięłam się na rękach , nosiłam czarne ubrania , przefarbowałam włosy u koleżanki na czerwono, za co ojciec mocno mnie pobił. Ukradłam ze sklepu kosmetyki , ale oddałam je i nie miałam potem problemów z policją. Bałam się wracać do domu , więc siedziałam do późna na dworze z moimi " przyjaciółmi" , którzy namawiali nie na papierosy i alkohol . Mam nawet takie jedno zdjęcie jakbyś mi nie wierzyła. Proszę zawsze noszę je przy sobie, bo przypominam sobie wtedy jaka byłam i jaka nie mogę być już nigdy więcej.
Jeszcze w dodatku zrobiłam sobie mnóstwo tatuaży. Pożyczyłam od ludzi kasę , którą teraz muszę im oddać. Muszę je kiedyś usunąć. Pewnego dnia , babcia i mama oznajmiły , że idę do nowej szkoły. Najpierw byłam oburzona , ponieważ nie chciałam opuszczać mojej szkoły , bo miałam tam przyjaciół i wszystko. Ale w końcu zgodziłam się - one były takie uparte. Bardzo się ciesze , że trafiłam tutaj , choć nie miałam jeszcze przyjaciół, to wiele mi tutaj pomogło. Nie walczę z nałogami , jestem normalna , czasami tylko zbyt nerwowa. Na początku miałam taką akcję , że poszłam raz zapalić papierosa i cała szkołą się o tym dowiedziała. Aha , jeszcze raz pobiła takiego chłopaka. Denerwował mnie bardzo swoją pewnością siebie. Pewnie , dlatego dziewczyny myślą o mnie tak , a nie inaczej . Jest to dla mnie bardzo przykre. To rani. Tesso , czy pomożesz mi się zmienić na dobre i przekonać dziewczyny , że się zmieniłam ? Byłabym ci bardzo wdzięczna. Tylko ty we mnie możesz uwierzyć.
Katlyn przez cały czas z przerwami łkała i nie mogła wydusić z siebie słowa. Objęłam ją wtedy ramienie m , lecz to nie pomagało. Teraz nie wiem co jej odpowiedzieć . Czy podołam temu zadaniu ?
Już postanowiłam.
- Katlyn zrobię to co w mojej mocy. To sprawi mi przyjemność. Jeśli mi się uda oczywiście.
- Jej , dziękuje. Wynagrodzę ci to co chcesz dla mnie zrobić. Jutro się przekonasz o co mi chodzi.
- Poprawił już ci się humor ? Możemy wracać do dziewczyn? A poza tym , boje się tej niespodzianki.
- Chodźmy.
Plan był łatwy. Ale próbuje otworzyć drzwi , a one się nie poruszają. Ani drgnie ! Może to o to chodziło Katlyn ? I co ja jej teraz powiem ? Że nie umiem drzwi otworzyć, bo jestem głupia?
Po chwili pyta się mnie :
- Niech zgadnę. Nie możesz otworzyć ?
- Tak.
